Jak pisze niemiecki dziennik "Bild", "rok 2026 ma być rokiem prawdy". W pięciu krajach związkowych odbędą się bowiem wybory do regionalnych parlamentów, a prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) "coraz pewniej zmierza ku władzy". Na zachodzie kraju jeszcze z zaciągniętym hamulcem ręcznym, a na wschodzie – na pełnym gazie" – wskazuje dziennikarz Michael Deutschmann, cytowany przez Deutsche Welle.
AfD bez doświadczenia w sprawowaniu władzy
Uwagę zwracają notowania Ulricha Siegmunda, lidera AfD w Saksonii-Anhalt, któremu sondaże dają nawet do 40 procent poparcia. "Brzmi jak zapowiedź sukcesu. Jednak za kulisami panuje raczej nerwowość niż pewność zwycięstwa. Bo co, jeśli to naprawdę się stanie? Jeśli AfD nagle będzie musiała rządzić?" – czytamy. Anonimowy członek zarządu partii przyznaje w rozmowie z "Bildem", że taki scenariusz "może się obrócić przeciwko nam".
Ugrupowanie nie ma bowiem doświadczenia w sprawowaniu władzy. Działaczom brakuje wiedzy co do sposobu funkcjonowania ministerstwa czy kraju związkowego "od kuchni".
Jak podaje Deutsche Welle, w ugrupowaniu narasta obawa, że "nieudolne rządy w Magdeburgu czy Schwerinie" skończyłyby się rozczarowaniem wyborców, a przecież najpóźniej w 2029 roku odbędę się wybory do Bundestagu.
Nowa grupa zadaniowa. Stworzono etaty
"Bild" donosi, że właśnie z tego powodu szefowie partii Alice Weidel i Tino Chrupalla przeforsowali na forum zarządu pomysł powołania "nowej wewnętrznej jednostki" figurującej pod nazwą "grupa robocza ds. udziału w rządzie". W partii utworzono już dwa nowe etaty, z których jeden jest przeznaczony dla prawnika. Koszt stworzenia stanowisk oszacowano na 185 tys. euro rocznie.
Oficjalnie grupa zadaniowa ma "przygotować AfD do sprawowania rządów". Jednak, jak wskazuje "Bild", nieoficjalnie chodzi o coś innego – "o obronę". "W wewnętrznej decyzji nakreślono bowiem ponury scenariusz. AfD spodziewa się, że w przypadku przejęcia władzy spotka się z ogromnym oporem ze strony obecnych rządów krajowych, rządu federalnego i znienawidzonego przez nią społeczeństwa obywatelskiego. Mowa jest o sabotażu, 'legalnych i pozaprawnych' manewrach, akademickich symulacjach przeciwko AfD, wsparciu skrajnie lewicowych ugrupowań" – czytamy.
Czytaj też:
Niemiecki polityk chce odszkodowań od Polski. "Za współudział"Czytaj też:
AfD liczy na wsparcie Trumpa? "Od miesięcy w partii słychać jedno zdanie"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
