Krok polskich władz ma związek z pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa w regionie.
Konwencja ottawska z 1997 r. zobowiązuje państwa-strony do rezygnacji z min przeciwpiechotnych oraz zniszczenia ich zapasów. Polska ratyfikowała traktat w 2012 r., a kilka lat później zlikwidowała posiadane magazyny tego typu broni.
Zacharowa: Możliwy efekt domina. Inne kraje pójdą w ślady Polski
Na decyzję polskich władz ws. min zareagowała Moskwa. Rzecznik rosyjskiego resortu spraw zagranicznych Maria Zacharowa stwierdziła, że "konsekwencje takich działań nie będą długo czekać".
– Kroki te mogą doprowadzić do efektu domina, a inne kraje pójdą w ślady Polski – powiedziała przedstawicielka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji.
Jak podkreśliła przedstawicielka Kremla: "W tym kontekście poszczególne państwa Unii Europejskiej o rozwiniętym potencjale militarno-przemysłowym już teraz próbują czerpać korzyści finansowe z zaspokojenia rosnącego popytu na miny przeciwpiechotne na rynku międzynarodowym".
Maria Zacharowa powiedziała, że "wszystkie te okoliczności nieuchronnie prowadzą do dalszej eskalacji napięć w Europie i pogorszenia regionalnej oraz międzynarodowej sytuacji w zakresie bezpieczeństwa".
Ważna deklaracja Tusk ws. min
Premier Donald Tusk już zapowiedział, że Polska będzie gotowa do ewentualnego rozmieszczenia min w krótkim czasie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Władze wskazują również na możliwość wznowienia produkcji min we współpracy z krajowym przemysłem zbrojeniowym.
Szef polskiego rządu podkreślił, że w ramach programu Tarczy Wschód Polska osiągnie wkrótce zdolność zaminowania wschodniej granicy w ciągu 48 godzin.
– Te miny stanowią jeden z najważniejszych elementów struktury obronnej, którą budujemy na wschodniej flance NATO, na granicy Polski z Rosją i Białorusią – powiedział wiceszef MON Paweł Zalewski, cytowany w piątek (20 lutego) przez agencję Associated Press.
Czytaj też:
Obiekty nad polską granicą. Wojsko reagujeCzytaj też:
Nowa jednostka na wschodniej granicy Polski. "Oczy i uszy NATO"
