Uderzają w nim w politykę Waszyngtonu i jego zaangażowanie militarne na Bliskim Wschodzie. Dokument podpisany przez prezydenta Masouda Pezeszkiana zawiera szereg ostrych zarzutów wobec USA.
"Przedstawianie Iranu jako zagrożenia jest wynikiem politycznych i ekonomicznych kaprysów"
Już na wstępie Teheran stara się oddzielić społeczeństwo od decyzji politycznych. "Naród irański nie żywi wrogości do innych narodów, w tym do mieszkańców Ameryki" – czytamy. Dalej ton staje się jednak znacznie bardziej konfrontacyjny.
"Przedstawianie Iranu jako zagrożenia (…) jest wynikiem politycznych i ekonomicznych kaprysów możnych – potrzeby stworzenia wroga, aby uzasadnić presję, utrzymać dominację militarną, utrzymać przemysł zbrojeniowy i kontrolować rynki strategiczne" – napisano. "Jeśli zagrożenie nie istnieje, zostaje ono wymyślone" – dodano.
"Masakra niewinnych dzieci"
Najostrzejsze fragmenty listu dotyczą jednak działań militarnych Stanów Zjednoczonych. Irański prezydent stawia wprost pytania o sens bombardowań i ich konsekwencje: "Czy masakra niewinnych dzieci, niszczenie zakładów farmaceutycznych leczących raka lub chwalenie się bombardowaniem kraju z powrotem do epoki kamienia łupanego (…) służą jakiemukolwiek celowi poza dalszym osłabianiem globalnej pozycji Stanów Zjednoczonych?" – czytamy.
W innym fragmencie podkreślono skutki konfliktów dla ludności cywilnej: "Kiedy wojna wyrządza nieodwracalne szkody życiu, domom, miastom i przyszłości, ludzie nie pozostaną obojętni wobec osób odpowiedzialnych". Z listu wynika także jasno, że według władz Iranu Waszyngton działa w interesie tego państwa, a konflikt z Iranem może być prowadzony cudzym kosztem. "Izrael dąży teraz do walki z Iranem do ostatniego amerykańskiego żołnierza i ostatniego dolara amerykańskich podatników" – napisano w liście.
Czytaj też:
Jest plan zakończenia wojny w Iranie. Chiny i Pakistan ogłaszająCzytaj też:
USA kończą operację w Iranie? Nagły zwrot Trumpa
