Przyszli kapłani dłużej dojrzewają do powołania, wyrastają z życia parafialnego i rodzinnego, a także coraz częściej zdobywają doświadczenie zawodowe i międzynarodowe. Najnowsze badanie Konferencji Katolickich Biskupów Stanów Zjednoczonych i Center for Applied Research in the Apostolate pokazuje, że aż 81 proc. kandydatów przygotowuje się do kapłaństwa diecezjalnego, a święcenia przyjmują średnio w wieku 33 lat.
Droga powołania
Badanie przeprowadzone wśród 334 przyszłych neoprezbiterów, o którym pisze katolicka agencja Zenit, wskazuje, że większość z nich po raz pierwszy myślała o kapłaństwie około 16. roku życia. Święcenia następują jednak dopiero średnio 17 lat później. Ten długi proces potwierdza, że powołanie dojrzewa stopniowo, poprzez formację i doświadczenie życiowe.
Większość badanych to osoby białe (62 proc.), ale widoczna jest rosnąca różnorodność – 35 proc. urodziło się poza USA, najczęściej w Wietnamie, Meksyku i Kolumbii. Wielu z nich przybyło do kraju około 22. roku życia i przez lata integrowało się przed wstąpieniem do seminarium.
Edukacja, praca i siła rodziny
Ponad 60 proc. kandydatów ukończyło studia wyższe, często w dziedzinach świeckich, takich jak inżynieria czy biznes. Aż 64 proc. pracowało zawodowo przed seminarium, co znajduje odzwierciedlenie w ich późniejszej posłudze duszpasterskiej.
Aż 93 proc. zostało ochrzczonych jako niemowlęta, a 86 proc. wychowywało się w rodzinach katolickich. Co ciekawe, 28 proc. ma w rodzinie księdza lub osobę konsekrowaną, co sprzyja rozwojowi powołania.
Jak wynika z badań, kluczową rolę odgrywa zachęta otoczenia – otrzymało ją 92 proc. badanych, najczęściej od księży i bliskich. Jednocześnie 41 proc. doświadczyło zniechęcenia. Przed seminarium dominowały praktyki takie jak adoracja (81 proc.) i różaniec (79 proc.).
Czytaj też:
Kardynał zaniepokojony organizacją mistrzostw świata w swoim kraju
