W Miami odsłonięto monumentalny pomnik Donalda Trumpa. 4,6-metrowa, pokryta złotem statua przedstawia prezydenta USA wznoszącego pięść. To gest, który amerykański przywódca wykonał tuż po zamachu na jego życie, do którego doszło w lipcu 2024 r.
Według doniesień amerykańskich mediów, rzeźbę ufundowali przedsiębiorcy kryptowalutowi oraz sponsorzy kampanii wyborczej obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pomnik, który stanął na terenie słynnego pola golfowego Trump National Doral Golf Club, został poświęcony przez pastora Marka Burnsa, który we wpisie na platformie X oświadczył, że był to "jeden z największych zaszczytów" w jego życiu.
Złoty pomnik Trumpa. Pastor: To nie bałwochwalstwo
"To, co mnie zadziwia, to jak szybko niektórzy ludzie porównali ten piękny posąg, stworzony dzięki ponad 6000 patriotom, do złotego cielca lub bałwochwalstwa. Pozwólcie, że wyrażę się jasno. Oddajemy cześć Panu Jezusowi Chrystusowi i tylko Jemu. Słowo Boże mówi: »Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną«. Mówi też: »Panu, Bogu twemu, będziesz oddawał cześć i Jemu samemu służyć będziesz«. To jest granica" – przekonywał pastor.
"Ten posąg nie został stworzony do oddawania czci. Został stworzony jako symbol odporności, patriotyzmu, odwagi i wdzięczności. Został stworzony, by uczcić człowieka, z którym wielu może się nie zgadzać, ale miliony Amerykanów wierzą, że dokonał niezwykłych rzeczy, by uczynić ten naród silniejszym. (...) Michael Jordan ma posąg w Chicago. Cristiano Ronaldo, Taylor Swift, Shakira, Ed Sheeran i wielu innych zostało uhonorowanych publicznie na różne sposoby. A jednak chrześcijanie nie krzyczeli wtedy: »złoty cielec!«. Więc dlaczego teraz to robią?" – napisał Mark Burns.
"Mój szacunek dla przywódcy nie zastępuje mojej czci dla Pana. (...) To nie bałwochwalstwo. To cześć. To wdzięczność. To patriotyzm. I przede wszystkim, Jezus Chrystus wciąż jest Panem" – skwitował.
Czytaj też:
Próba zamachu na Trumpa. Oskarżony nie przyznaje się do winy
