Świat zapomniał o Sudanie, a kraj ten z powodu trwającej już czwarty rok wojny domowej, mierzy się dziś z największym kryzysem humanitarnym na świecie. Wskazuje na to ojciec Diego Dalla Carbonare, będący prowincjałem kombonianów w tym afrykańskim kraju. Po najostrzejszej fazie konfliktu kilkunastu misjonarzy z tego zgromadzenia powróciło do Chartumu i pośród trudności próbują wznowić działalność zniszczonych przez wojnę misji, szkół, przychodni i parafii.
W rozmowie z papieską fundacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP) misjonarz podkreśla, że świat nie może odwracać oczu od dramatu Sudanu. Wskazuje, że odpowiedzialność za budowanie pokoju nie spoczywa wyłącznie na politykach. Jest także zadaniem zwykłych ludzi. „Kościół katolicki uczy, że mamy wspólny dom. Odległość nie powinna mieć znaczenia. To, co dzieje się w Sudanie, w Afryce, to, co spotyka cywilów, dzieci i kobiety, dotyczy w jakiś sposób nas wszystkich” – podkreśla zakonnik.
Bóg zapyta nas o zapomniane wojny
Ojciec Diego zwraca uwagę, że zapominanie o konfliktach, to także kwestia moralnej odpowiedzialności. „Wszyscy wierzymy w sąd. Pewnego dnia Bóg nas zapyta, także o zapomniane wojny. Jako obywatele mamy obowiązek domagać się od naszych rządów, by robiły wszystko, co w ich mocy, aby powstrzymywać wojny oraz regulować handel bronią i złotem, który finansuje konflikty takie jak ten w Sudanie” – mówi. Misjonarz wskazuje, że rządy poszczególnych krajów powinny być rozliczane z zaangażowania na rzecz pokoju na całym świecie. „Dlatego – zauważa – zapomnienie o Sudanie czy o jakimkolwiek innym kraju Afryki nie może być traktowane lekko – ani przez nas, ani przez nasze rządy”.
Czwarty rok wojny
Sudan wszedł w czwarty rok krwawej wojny domowej. Po przejęciu kontroli nad Chartumem przez rządową armię część chrześcijan mogła wrócić do stolicy. Dla wspólnoty, która przed wojną liczyła około miliona wiernych, był to bardzo ważny moment. Po 27 miesiącach chrześcijanie mogli ponownie uczestniczyć w sakramentach w mieście – w Mszy św. i spowiedzi. Misjonarz wskazuje, że spowiedź pomaga „przejść od cierpienia do odbudowy”. Ojciec Diego zaznacza, że w Chartumie odbudowy potrzebują nie tylko dusze. Misjonarz, który pracował w Sudanie także jako nauczyciel, wskazuje na wyzwanie, jakim będzie odbudowanie szkół i powrót do regularnego nauczania. Całe pokolenie ryzykuje utratę dostępu do edukacji, to prawdziwy dramat.
Pytania o przyszłość
Wznowienie działalności szkół, to danie Sudańczykom szansy na lepszą przyszłość. „Wielu nauczycieli wraz z rodzinami musiało przenosić się z miejsca na miejsce. Niektórzy uciekli do Sudanu Południowego. Byli też tacy, którzy byli blisko ukończenia studiów, a nagle zostali bez pracy i bez przyszłości. Część nauczycieli zginęła” – opowiada misjonarz. Wspomina tragiczną historię jednego z nich, który został pojmany i był torturowany. „Miał się ożenić, mógł zostać dyrektorem szkoły, a zamiast tego powoli umierał” – mówi kombonianin. Wspomina także nauczycielkę, wdowę, która nie mogła opuścić Chartumu, ponieważ opiekowała się starszą matką. Bojownicy z paramilitarnych Sił Szybkiego Reagowania wielokrotnie nachodzili jej dom, chcąc ukraść samochód. „Powiedziała im, że mogą go zabrać, ale nie dali jej spokoju. Pewnego dnia weszli do środka i oznajmili, że ją zabiją. Odpowiedziała: «Róbcie, co musicie, ale pamiętajcie: kto mieczem wojuje, od miecza ginie». Gdy zapytali, co ma na myśli. Wyjaśniła: «To słowa z Ewangelii, nie znacie?». Wtedy uciekli” – relacjonuje ojciec Diego. Kobieta opowiadała później o tym wydarzeniu ze spokojem, dodając: „Słowo Boże ma moc”. Następnego dnia napastnicy wrócili i poprosili ją o przebaczenie.
Nie brakuje miłosiernych Samarytan
Zdaniem misjonarza podobne historie pokazują, że wojna potrafi wydobyć z człowieka najgorsze postawy. Jednocześnie, nawet w tak dramatycznych warunkach, nie brakuje ludzi, którzy zachowują się jak ewangeliczni miłosierni Samarytanie. Ojciec Diego podkreśla, że katolicka wspólnota w Sudanie bardzo potrzebuje duszpasterzy. Dlatego jego najważniejszą prośbą kierowaną za pośrednictwem Pomocy Kościołowi w Potrzebie jest apel o modlitwę. „Misjonarze zależą od modlitwy przyjaciół i nieznajomych. PKWP bardzo nas wspiera w wysiłkach na rzecz odbudowy tej wspólnoty, ale wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia” – mówi kombonianin. Papieska fundacja modli się za chrześcijan w Sudanie i od lat wspiera misję Kościoła w tym kraju. Obecnie na terytorium Sudanu realizowanych jest piętnaście projektów PKWP.
Bezprecedensowa katastrofa humanitarna
W Sudanie sytuacja humanitarna jest bardzo poważna, to jeden z najgorszych i przedłużających się kryzysów na świecie, gdzie 25 milionów ludzi zagrożonych jest chronicznym głodem. Ponad połowa kraju cierpi z powodu braku bezpieczeństwa żywnościowego, a około 7 milionów dzieci nie chodzi do szkoły od trzech lat. Nie działają przychodnie i szpitale. Miliony rodzin żyją w prowizorycznych warunkach, nie mając dostępu do wody i podstawowych leków.
