93-letni Biya, najstarszy urzędujący przywódca państwowy na świecie, opuścił Kamerun 7 czerwca. Jego kancelaria informowała wówczas o "krótkim prywatnym pobycie w Europie".
Wyjazd przedłużył się jednak do dwóch miesięcy i stał się jednym z najdłuższych zagranicznych pobytów prezydenta. Stan zdrowia Biya od lat jest przedmiotem spekulacji, ponieważ przywódca regularnie spędza dłuższe okresy we Francji i Szwajcarii.
"Kraj na autopilocie". Gdzie jest prezydent Kamerunu?
Długa nieobecność prezydenta wywołuje także pytania o funkcjonowanie państwa. Kamerun nie ma wiceprezydenta, który mógłby przejąć obowiązki głowy państwa. Opozycja twierdzi, że kraj jest w praktyce zarządzany "na autopilocie".
Issa Tchiroma Bakary, były sojusznik Biya i jego rywal w wyborach prezydenckich, ocenił, że w kraju panuje powszechne przekonanie, iż "nie wszystko jest w porządku" z prezydentem.
Biya rządzi Kamerunem od 1982 r. W ubiegłym roku rozpoczął ósmą kadencję po wyborach prezydenckich, których wyniki zakwestionowała opozycja. W czasie jego rządów kraj zmagał się m.in. z rebelią separatystów w zachodnich regionach, działalnością Boko Haram na północy oraz problemami gospodarczymi.
Tajemnicze zmiany w wojsku
W ostatnich dniach, mimo nieobecności w kraju, Biya dokonał zmian na najwyższych szczeblach władzy w wojsku. Wymieniono dowódców czterech z pięciu połączonych regionów wojskowych, a część wysokich rangą oficerów awansowano. Oficjalnego powodu tej decyzji nie podano.
W 2008 r. w Kamerunie zmieniono konstytucję, znosząc ograniczenia dotyczące liczby kadencji prezydenta. Gdyby Biya sprawował urząd do końca obecnej kadencji, opuściłby stanowisko w wieku blisko 100 lat.
Ponad 70 proc. spośród niemal 30 mln mieszkańców Kamerunu ma mniej niż 35 lat.
Czytaj też:
Prezydent Nikaragui ogłosił, że w kraju nie będzie już wyborów
