Komisja Europejska wszczyna postępowanie wyjaśniające w sprawie filmików publikowanych na platformie TikTok, które – zdaniem polskich władz – mogą stanowić element skoordynowanej kampanii dezinformacyjnej nawołującej do wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Chodzi o materiały wygenerowane przez sztuczną inteligencję, przedstawiające młode kobiety noszące symbole narodowe i zachęcające do polexitu.
"Publikowane treści stanowią zagrożenie dla porządku publicznego"
Pierwsze tego typu nagrania zaczęły pojawiać się w polskojęzycznej części TikToka w połowie grudnia 2025 roku. W kolejnych dniach liczba podobnych filmików rosła, a część z nich osiągała znaczące zasięgi, co zwróciło uwagę mediów oraz administracji państwowej.
Impulsem do działań Komisji był list wysłany pod koniec grudnia do Brukseli przez wiceministra cyfryzacji Dariusza Standerskiego. W piśmie wskazał on, że rozpowszechniane treści "noszą znamiona skoordynowanej kampanii dezinformacyjnej" oraz "stanowią zagrożenie dla porządku publicznego, bezpieczeństwa informacyjnego oraz integralności procesów demokratycznych w Polsce i całej Unii Europejskiej". Wiceminister wezwał Komisję Europejską do wszczęcia postępowania oraz podjęcia działań nadzorczych wobec TikToka.
Zbadają zgodność z ustawą o usługach cyfrowych
Komisja ma zbadać zgodność generowanych treści z unijną ustawą o usługach cyfrowych (DSA). Rzecznik KE Eva Hrncirova poinformowała, że służby Komisji skontaktują się z polskimi władzami, aby uzyskać szczegółowe informacje i ocenić fakty w kontekście przestrzegania unijnych przepisów. Rzecznik przypomniała, że zgodnie z DSA bardzo duże platformy internetowe, w tym TikTok, mają obowiązek identyfikować i oceniać wszystkie ryzyka wynikające z funkcjonowania ich usług. Dotyczy to również ryzyk związanych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Podkreśliła jednocześnie, że Komisja Europejska aktywnie monitoruje przestrzeganie przez TikToka unijnej ustawy cyfrowej. Zaznaczyła także, że już w marcu 2024 roku KE zwracała się do platform internetowych, w tym TikToka, o informacje dotyczące środków podejmowanych w celu przeciwdziałania zagrożeniom wynikającym z użycia AI.
Do sprawy odniósł się pod koniec roku również rzecznik polskiego rządu Adam Szłapka. Ocenił on publicznie, że nagrania mówiące o polexicie są przykładem rosyjskiej dezinformacji. Jak wskazał, prezentowana w filmikach narracja jest całkowicie sprzeczna z interesem Polski, a jednocześnie zbieżna z interesem rosyjskim. Zwrócił także uwagę na rosyjską składnię słyszalną w nagraniach.
Czytaj też:
Minister Domański zmienił zdanie ws. przyjęcia euro. "Powiem bardzo otwarcie"Czytaj też:
PiS rozważa polexit? Czarnek: Jeśli bilans naszej obecności w UE będzie negatywny
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
