Coraz częściej nie udaje się zapewnić udziału lekarza przy kluczowych czynnościach procesowych, takich jak oględziny zwłok na miejscu zdarzenia. Jednym z przykładów tej sytuacji jest sprawa siedmiomiesięcznego chłopca znalezionego martwego kilka dni temu w mieszkaniu na Mokotowie.
Problem widoczny od miesięcy
Jak informuje prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, od kilku miesięcy w stolicy regularnie występują trudności ze znalezieniem lekarzy gotowych do udziału w oględzinach. Choć jest to czynność procesowa, którą formalnie może wykonać prokurator, w sprawach skomplikowanych, zwłaszcza gdy istnieje podejrzenie przestępstwa, obecność lekarza medycyny sądowej ma istotne znaczenie.
Lekarz może precyzyjniej ocenić obrażenia, stan ciała oraz w przybliżeniu określić czas zgonu, m.in. na podstawie pomiarów temperatury. Prokuratorzy nie dysponują ani specjalistycznym sprzętem, ani odpowiednimi kompetencjami medycznymi, by dokonać takich ustaleń na miejscu zdarzenia. Skala problemu uwidoczniła się m.in. na początku stycznia, gdy w jednym z mieszkań na Mokotowie znaleziono martwego siedmiomiesięcznego chłopca. Pomimo wielogodzinnych prób prokuratura nie była w stanie znaleźć lekarza, który przeprowadziłby oględziny zwłok. Ostatecznie czynność tę wykonał prokurator.
Niewielkie zainteresowanie specjalizacją
Źródłem trudności mają być braki kadrowe w stołecznych zakładach medycyny sądowej. W Warszawie działają dwie takie jednostki, jednak, jak przyznają śledczy, nie są one w stanie zabezpieczyć wszystkich zgłoszeń. Część lekarzy odchodzi na emeryturę, inni rezygnują z pracy, a zainteresowanie tą specjalizacją pozostaje niewielkie. Jak wskazuje na łamach "Gazety Wyborczej" prof. Paweł Krajewski, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w jednostce pracuje dziewięciu lekarzy, w tym osoby w trakcie specjalizacji, jednak tylko trzech wykonuje oględziny zwłok poza siedzibą zakładu. Są one traktowane jako dodatkowe zajęcie, słabo opłacane i wymagające nagłych wyjazdów w trudnych warunkach.
Problemy kadrowe przekładają się także na długie oczekiwanie na opinie posekcyjne. W niektórych sprawach warszawska prokuratura czeka na nie kilka miesięcy, a nawet rok, co znacząco wydłuża postępowania i wpływa na decyzje dotyczące tymczasowych aresztów.
Czytaj też:
Limitowane sekcje zwłok w Warszawie. Eksperci ostrzegają: Mordercy będą bezkarniCzytaj też:
Miesiąc oczekiwania na sekcję zwłok. Dramatyczne doniesienia z Warszawy
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
