Zarówno polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji jak i organy ONZ stwierdziły, że osoby koczujące przy granicy w Usnarzu Górnym nie są uchodźcami, a migrantami, którzy wcześniej długi czas spędzili w Rosji.
Eurodeputowani zebrali się we wtorek w siedzibie Parlamentu Europejskiego, aby dyskutować m.in. o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Podczas gdy politycy Prawa i Sprawiedliwości przedstawiali obraz kryzysu migracyjnego, jaki trwa na wschodniej granicy Wspólnoty, część polityków polskiej opozycji wykorzystała debatę w PE do zaatakowania rządu Zjednoczonej Prawicy.
Arłukowicz: W pojedynkę nie zwojujemy niczego
Sytuację na naszej wschodniej granicy komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Bartosz Arłukowicz.
– Trzeba podejmować działania dyplomatyczne, m.in. przez UE, ale także przez naszych rządzących, czego kompletnie nie ma, po to, żeby zatamować przede wszystkim liczbę samolotów z migrantami lądujących w Białorusi. Te działania trzeba podjąć we współpracy z USA, z UE, z naszymi partnerami – mówił polityk.
– Po drugie, współpraca międzynarodowa celem uszczelnienia tej granicy. Po trzecie, dopuszczenie tam mediów i pomocy humanitarnej. To są działania, które się kompletnie nie wykluczają. Szczelność granic nie wyklucza się z poczuciem jakiegokolwiek człowieczeństwa – dodawał.
"Zostajemy sami oko w oko z Putinem"
– Jeżeli minister Dworczyk pisze do premiera Morawieckiego, że wyślemy tam dwie ciężarówki, odbijemy się od granicy i to będzie medialny sukces, to pokazuje, w którą stronę zmierza rząd. Nasz rząd przy pomocy tego dramatu buduje swój partyjny przekaz, swój PR. To jest rzecz niesłychana. To się nie mieści w moich wartościach nie tylko jako polityka, ale jako człowieka i lekarza – mówił dalej Arłukowicz kontynuował.
– W pojedynkę nie zwojujemy niczego. Jesteśmy skazani na przegraną. Wojując z naszymi partnerami z UE, z naszymi sąsiadami, zostajemy sami oko w oko z Putinem – ocenił.
Czytaj też:
Kryzys na granicy. Ekspert: Opozycja nie proponuje alternatywnego rozwiązaniaCzytaj też:
Kumoch: Reżim białoruski chce śmierci, chce tragedii