W Chinach „pięciolatka” jest mapą politycznych priorytetów partii. W październiku 2025 r. kierownictwo KPCh przyjęło rekomendacje dla 15. Planu, a finalny dokument ma zostać zatwierdzony w marcu 2026 r. na dorocznym posiedzeniu Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. W oficjalnym języku wraca mantra „wysokiej jakości rozwoju”, ale równie mocno wybrzmiewa budowa „silnego rynku krajowego” i poprawa dobrobytu. To sygnał, że popyt wewnętrzny ma przestać być tylko propagandową dekoracją.
Skąd ta nagła troska o portfele? Po pierwsze: od 2021 r. Chiny żyją w cieniu kryzysu nieruchomości, który podkopał majątek klasy średniej i skłonność do wydawania. Po drugie: w pogoni za wzrostem państwo długo kierowało zasoby raczej do przemysłu niż do konsumentów, co napędziło nadwyżki produkcyjne i zmusiło fabryki do szukania klientów za granicą. To działało, gdy świat chciał kupować. Dziś rośnie protekcjonizm, a „eksport nadwyżki” staje się politycznym paliwem dla ceł i barier.
Stąd pomysł, by do gospodarki dołożyć drugi silnik: konsumpcję, zwłaszcza usługową. Państwowa Komisja Rozwoju i Reform zapowiada na lata 2026-2030 nowe instrumenty korygujące nierównowagę „mocnej podaży i słabego popytu”, a usługi mają stać się kluczowym polem gry. Liczby ukazują nam kierunek rozwoju: w 2025 r. sprzedaż usług rosła o 5,5 proc., podczas gdy sprzedaż dóbr rosła o 3,7 proc. Udział wydatków na usługi w koszyku gospodarstw domowych doszedł aż do 46,1 proc. A mimo to konsumpcja w relacji do PKB pozostaje w Chinach znacznie poniżej globalnej średniej, ekonomiści mówią o luce rzędu ok. 20 punktów procentowych.
Jak Pekin chce to „odpalić”? Metodą, którą zna najlepiej: dopłatą. Ministerstwo finansów przedłużyło do końca 2026 r. programy subsydiowania odsetek: dla konsumentów, firm z sektora usług konsumenckich oraz przedsiębiorstw modernizujących sprzęt. Do końca 2027 r. wydłużono ulgi podatkowe dla branż, które mają rosnąć wraz ze starzeniem się społeczeństwa: opieki nad seniorami, opieki nad dziećmi i usług domowych. Doradcy i analitycy mówią też o poszerzaniu katalogu dopłat o „miękkie” usługi: od opieki senioralnej i domowej po gastronomię, rozrywkę, podróże i wypoczynek. W debacie pojawia się nawet pomysł wydłużania płatnych urlopów, żeby ludziom dać nie tylko pieniądze, ale też czas, by je wydawać.
To nie oznacza porzucenia dopingu dla zakupów „twardych”. Program dopłat do wymiany sprzętu AGD czy aut: zwłaszcza elektrycznych, ma być kontynuowany. W grudniu uruchomiono 62,5 mld juanów ze specjalnych obligacji skarbowych, by wesprzeć program wymiany w 2026 r. A jednocześnie pojawia się ważny szczegół: Goldman Sachs, cytowany w analizach rynku, zakłada, że łączna pula dopłat do programu wymiany w 2026 r. może spaść do ok. 250 mld juanów z ok. 300 mld w 2025 r.. Innymi słowy: kroplówka ma działać, ale ma nie stać się jedynym motorem sprzedaży.
Największa przeszkoda leży jednak w samej konstrukcji chińskiego modelu. Usługi przez lata były traktowane jak dodatek do „prawdziwej” gospodarki, czyli produkcji. Efekt to chroniczne braki podaży: za mało infrastruktury, kadr i standardów, które budują zaufanie. Reuters przytacza m.in. ocenę, że luka inwestycyjna w usługach sięga 3,3 bln juanów, a w opiece senioralnej jest tylko 30 łóżek na 1000 osób starszych. Pekin próbuje to łatać narzędziami banku centralnego: w 2025 r. uruchomił 500 mld juanów specjalnej linii refinansowania, mającej wesprzeć opiekę senioralną i konsumpcję usług. Problem w tym, że lokalne władze, jak zauważają ekonomiści, nadal mają „uprzedzenie” na rzecz przemysłu, bo z fabryk łatwiej ściąga się podatki i szybciej pokazuje wyniki w statystykach.
I wreszcie największa sprzeczność: Xi Jinping równolegle podkreśla, że produkcja ma pozostać „rozsądną” częścią gospodarki, a zaawansowane wytwórstwo trzeba „energicznie rozwijać”, przy jednoczesnym uczynieniu popytu krajowego „główną siłą napędową” wzrostu. Partia chce więc utrzymać fabryki na wysokich obrotach, ale jednocześnie zbudować popyt krajowy, który wchłonie ich produkcję i zmniejszy zależność od eksportu.
Dlatego 15. Plan Pięcioletni można czytać jak próbę kupienia czasu. Subsydia odsetkowe i pakiety wsparcia mają rozruszać popyt bez rewolucji w systemie, czyli bez głębokiej reformy dochodów, zabezpieczeń socjalnych i zmniejszenia niepewności, która skłania Chińczyków do oszczędzania. Jeśli to się nie uda, Pekin wróci do sprawdzonego odruchu: wypchnąć nadwyżkę na zewnątrz. A wtedy „pięciolatka konsumpcji” zamieni się w kolejną rundę globalnych wojen handlowych.
Czytaj też:
"Justice Mission 2025": Próba generalna chińskiej blokady TajwanuCzytaj też:
Literatura jako zwierciadło współczesnych Chin
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
