CO PISZĄ NA WSCHODZIE Gdy Polacy i Ukraińcy znajdują jakikolwiek powód do wspólnego świętowania czy do dumy ze wspólnej przeszłości, reakcja kremlowskich mediów jest do bólu przewidywalna… Nie inaczej było przy okazji kolejnej rocznicy powstania styczniowego.
Jak wiadomo, był to zryw przegrany. Może nawet z góry skazany na porażkę. Niemniej, niewątpliwym fenomenem powstania styczniowego jest – o wiele spóźniona, ale jednak faktyczna – próba symbolicznego połączenia trzech narodów dawnej, przedrozbiorowej Rzeczpospolitej. Polaków, Litwinów i Rusinów (czyli, z dzisiejszej perspektywy – Ukraińców i Białorusinów). Obecnie jest to dość oczywisty pretekst do wspólnego świętowania spadkobierców tamtych tradycji. Rzecz jasna, problem jest z Białorusią, która pod rządami Alaksandra Łukaszenki wyrzekła się nie tylko spuścizny Rzeczpospolitej, ale też własnej tożsamości narodowej, stając się sowieckim skansenem i przybudówką państwa Putina zarazem.
Źródło: DoRzeczy.pl
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

