Według berlińskiej policji, o godz. 13:00 czasu miejscowego pod Bramą Brandenburską zgromadziło się ok. 8 tys. ludzi, choć liczba zarejestrowanych wcześniej chętnych do udziału w proteście pod hasłem "Wolny Iran" wynosiła 20 tys. osób.
Organizatorzy związani z opozycyjną Radą Narodową Iranu (NCRI) twierdzą, że w marszu mogło uczestniczyć nawet 100 tys. ludzi. Podkreślają, że wielu zwolenników nie dotarło do Berlina z powodu odwołanych lotów oraz złych warunków pogodowych.
Berlin. Protest przeciwko władzom Iranu
Demonstracja zgromadziła szeroką koalicję międzynarodowych grup politycznych, związków zawodowych oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego z wielu europejskich krajów. Według organizatorów, w wiecu udział wzięły 344 różne organizacje i ugrupowania, a także 312 stowarzyszeń irańskich działających w Europie.
Z powodu odwołania lotu do Berlina wystąpienie online wygłosił były sekretarz stanu USA Mike Pompeo, który wyraził swoje poparcie dla demonstrantów.
Podczas zgromadzenia przemawiała również Marjam Radżawi, przewodnicząca Narodowej Rady Irańskiego Ruchu Oporu, podkreślając główne postulaty protestujących. Według niej, przekaz uczestników demonstracji jest jednoznaczny: sprzeciw wobec wojny i interwencji zewnętrznych, a także wezwanie do obalenia obecnego reżimu i ustanowienia republiki opartej na suwerenności narodu.
Trump zaatakuje reżim ajatollahów?
Prezydent USA Donald Trump w ostatnim czasie wielokrotnie groził władzom w Iranie interwencją w odpowiedzi na krwawe stłumienie protestów, które na przełomie roku wybuchły w Teheranie, a następnie ogarnęły większą część kraju.
Organizacje broniące praw człowieka twierdzą, że pod koniec grudnia i na początku stycznia irańskie wojsko i siły bezpieczeństwa zabiły co najmniej 6 tys. ludzi, choć niektóre źródła podają liczbę aż 30 tys. ofiar.
Czytaj też:
Iran reaguje na decyzję UE. "Europa poniesie konsekwencje"
