"Nietrzymający się całości bełkot". Woś reaguje na komunikat prokuratury

"Nietrzymający się całości bełkot". Woś reaguje na komunikat prokuratury

Dodano: 
Michał Woś, poseł PiS
Michał Woś, poseł PiS Źródło: PAP / Marcin Obara
Zarzuty, które zobaczyłem w komunikacie prokuratury, są nielogiczne. To jakiś nietrzymający się całości bełkot – mówi DoRzeczy.pl Michał Woś, którego uchylania immunitetu chce Waldemar Żurek.

Do Sejmu przekazany został wniosek Waldemara Żurka o uchylenie immunitetu posłowi PiS Michałowi Wosiowi w śledztwie dotyczącym zasadności, legalności i gospodarności działań w związku z zarządzaniem Służbą Więzienną, kiedy to Michał Woś pełnił funkcję wiceministra sprawiedliwości.

W październiku 2025 roku prokuratura sporządziła akt oskarżenia wobec Michała Wosia w innej sprawie – w związku z zakupem oprogramowania Pegasus.

Żurek chce uchylenia immunitetu Wosiowi

Michał Woś pytany przez DoRzeczy.pl, dlaczego – w jego ocenie – władza tak się na niego „uparła”, odpowiedział, że „powiedzieć, że to jakieś wyróżnienie, to nie bardzo, do ludzi podziemia też nie wypada mi się porównywać, ale rzeczywiście zawsze uderza się w tych, w których upatruje się jakiegoś zagrożenia, więc w takiej kategorii można na to patrzeć”.

Dopytywany, czy ma sobie coś do zarzucenia, jeżeli chodzi o Służbę Więzienną, poseł PiS odpowiedział, że „absolutnie nie”. – Formacja była bardzo sprawnie zarządzana, bardzo dobrze realizowała zadania i cele. Zresztą, sam fakt pracy dla więźniów na to wskazuje, bo niemal każdy pracował przy więziennych zakładach pracy. Były środki, były prowadzone inwestycje, a teraz nie ma inwestycji, a zakłady pracy właściwie upadają.

"Nietrzymający się całości bełkot"

– Zarzuty, które zobaczyłem w komunikacie prokuratury, są nielogiczne. To jakiś nietrzymający się całości bełkot, który wskazuje artykuły, które umożliwiały mi nadanie awansu w trybie wyróżnienia funkcjonariuszowi i prawo to wprost przewiduje. Prokuratura zaś twierdzi, że tego robić nie mogłem, być może dlatego, że chyba niewłaściwi ludzie byli awansowani. Gdyby to byli ludzie Tuska, to byłoby dobrze. Albo może powinienem pytać o zgodę ambasadę Niemiec, skoro minister sprawiedliwości nie może awansować? Mówiąc zupełnie poważnie, to naprawdę wydaje mi się, że trzeba to wiązać z kompromitacją Żurka i Tuska przy próbie „złapania” Zbigniewa Ziobry – wyjaśnił.

Michał Woś tłumaczył, że clou tej sprawy jest takie, że swego czasu weszła w życie ustawa o inspektoracie wewnętrznym Służby Więziennej. – To była nowa jednostka w ramach Służby Więziennej, która miała zająć się walką z handlem narkotykami za kratami. Funkcjonariusze wprost o tym mówili, że Służba Więzienna sobie z tym nie radzi, inne służby sygnalizowały, że rzeczywiście byłoby dobrze, gdyby była taka wyspecjalizowana komórka. My ją utworzyliśmy, a tworzył ją pełnomocnik ministra, który był byłym podpułkownikiem ABW. W dniu, w którym ustawa o inspektoracie wewnętrznym weszła w życie, ten człowiek został jako funkcjonariusz Służby Więziennej przyjęty do służby przez dyrektora generalnego, natomiast przez ministra – jako funkcjonariusz – został awansowany na stopień pułkownika, mając wszelkie kryteria, spełniając ponad 20 lat stażu jako funkcjonariusz ABW. Następnie został powołany na szefa inspektoratu wewnętrznego – podkreślił poseł PiS.

Były wiceminister sprawiedliwości zauważył, że „to jest kolejny przypadek, gdy za zastosowanie prawa prześladują ludzi”. – Trzeba na to patrzeć w kategoriach już represji politycznych – powiedział.

Woś wybiera się na Węgry?

Pytany, czy wybiera się na Węgry, celem otrzymania tam azylu politycznego, Michał Woś odpowiedział, że nie. – Często z uśmiechem odpowiadam, że akurat z mojego miejsca zamieszkania, czyli ze Śląska, do niektórych stolic europejskich mam bliżej niż do Warszawy, ale nie ma takiej potrzeby – dodał.

Podkreślił, że rozumie, absolutnie szanuje i popiera decyzje swoich kolegów, zarówno Marcina Romanowskiego, jak i Zbigniewa Ziobry. – Ich chcieli miesiącami trzymać w aresztach, ich chcieli obwozić i pokazywać. Oni mieli być elementem politycznego planu Tuska. Natomiast w moim przypadku, pokornie oceniając, to jest niszczenie dobrego imienia w opinii publicznej, dawanie paliwa tym najbardziej rozgrzanym ze stajni Giertycha. Natomiast to nie robi na mnie większego wrażenia i też jakiejś większej krzywdy mi osobiście nie robi, poza oczywiście opluwaniem dobrego imienia, krzywdzem mojej rodziny i dezinformacją społeczeństwa – ocenił.

Czytaj też:
"Grubo się mylą". Woś odpowiada Żurkowi i Tuskowi
Czytaj też:
Żurek chce uchylić immunitet Wosiowi

Opracowała: Lidia Lemaniak
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także