W mijającym tygodniu portal Zero.pl ujawnił, że poseł Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz podsunął w Sejmie jako swoją propozycję przepisów, stworzoną w rzeczywistości przez organizacje reprezentujące interesy zagranicznych przedsiębiorców.
Afera z posłem KO w roli głównej. Przedstawił projekt lobbystów jako własny?
Według serwisu, jeśli propozycje te weszłyby w życie wywróciłyby do góry nogami rynek apteczny wart 60 miliardów złotych.
Sam zainteresowany, w rozmowie z portalem, przyznał że nie ma sobie nic do zarzucenia. Zaproponował ponadto, aby przedłożoną przez niego propozycję uznać za wersję roboczą i po prostu dalej nad nią pracować.
Podczas piątkowych obrad Sejmu interwencji premiera Donalda Tuska w tej sprawie domagał się Maciej Konieczny z partii Razem.
Ostre spięcie między dziennikarzem a Meysztowiczem
W sobotę Meysztowicz opublikował na swoim profilu w mediach społecznościowych pewne wyjaśnienia. Stały się one początkiem ostrej wymiany zdań pomiędzy posłem a szefem portalu Zero.pl Patrykiem Słowikiem.
"Panie Pośle, jest Pan idiotą czy złodziejem? Bo świadczy Pan usługi, za które wielu ludzi bierze duże pieniądze. I jeśli robi Pan za darmo to, za co inni biorą pieniądze – no to jeden wariant. A jeśli przyjmuje Pan coś za prezentowanie wrzutek zagranicznych korporacji jako własne – to drugi" – zapytał parlamentarzystę na platformie X dziennikarz.
W odpowiedzi Meysztowicz zapytał, jakie świadczy usługi oraz poradził Słowikowi aby ten rozważnie dobierał słowa.
"Prezentuje Pan narrację zagranicznej korporacji w Sejmie. Co więcej, prezentuje Pan projekt ustawy napisany przez prawników tej korporacji jako własny. W ramach rozważnego dobierania słów: jest Pan idiotą czy złodziejem?" – odpowiedział szef Zero.pl.
Kiedy poseł KO po raz kolejny zapytał, jakie świadczy usługi, ten stwierdził, że lobbingowe, choć – jak podkreślił – to "łagodne określenie". "Po prostu chce Pan zniszczyć polski rynek apteczny we współpracy z zagraniczną korporacją, która chce przejąć jeszcze więcej udziałów w tym rynku" – dodał.
Meysztowicz wyraził obawę, że w przeciwieństwie do niego zaangażowanie dziennikarza w tę sprawę nie jest bezinteresowne.
"Może mnie pan obrażać do woli. Robili tak już inni polityczni krętacze, którzy wylądowali na aucie dużej polityki. Nie zmieni to faktu, że przyniósł pan do Sejmu projekt ustawy napisany przez zagraniczną korporację i zaprezentował posłom" – podsumował dziennikarz.
Czytaj też:
Niesamowita sytuacja w Sejmie? "Tusk się wściekł"Czytaj też:
"Otwarty konflikt". Gorąco wokół spotkania w Pałacu PrezydenckimCzytaj też:
Cenckiewicz interweniował u wicepremiera. "Skandaliczna odpowiedź"
