"Otwarty konflikt". Gorąco wokół spotkania w Pałacu Prezydenckim

"Otwarty konflikt". Gorąco wokół spotkania w Pałacu Prezydenckim

Dodano: 
Prezydent Karol Nawrocki i wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz
Prezydent Karol Nawrocki i wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz Źródło: PAP / Paweł Supernak
Relacje między prezydentem Karolem Nawrockim a kierownictwem Ministerstwa Obrony Narodowej weszły w fazę otwartego konfliktu – donoszą media, opisując spotkanie głowy państwa z generałami, które miało się odbyć z pominięciem Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Chodzi o spotkanie, do którego doszło w czwartkowe popołudnie w Pałacu Prezydenckim. Na spotkanie z głową państwa przybyli najważniejsi generałowie, w tym szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Wiesław Kukuła, dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Marek Sokołowski oraz dowódca operacyjny gen. Maciej Klisz.

Spotkanie prezydenta z generałami. Pominięto szefa MON

Jak donosi Onet.pl, spotkanie zostało zorganizowane bez pytania o zgodę ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. "Na pismach od szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), które trafiły bezpośrednio do generałów, widniała jedynie sucha adnotacja: 'do wiadomości ministra obrony'" – czytamy.

Wojskowi, z którymi rozmawiał serwis podkreślili, że jest to złamanie zasady, w myśl której w czasie pokoju wojsko podlega ministrowi, zaś prezydent jako najwyższy zwierzchnik Sił Zbrojnych wykonuje swoje konstytucyjne uprawnienia we współdziałaniu z nim.

"Pierwsza część rozmów odbyła się w wąskim gronie w Pałacu Prezydenckim. Dopiero później, na szybko miało miejsce spotkanie w siedzibie BBN, w którym uczestniczył wicepremier Kosiniak-Kamysz" – wskazuje portal.

Według informatora Onetu, ze strony prezydenta był to pokaz siły. Miał on chcieć pokazać szefowi MON w ten sposób, że może rozmawiać z podwładnymi, kiedy chce. – Wcześniej, jeśli prezydent chciał się spotkać z generałami, wysyłał pismo nie do generałów, lecz do ministra obrony z prośbą o zgodę. Zwykle była to czysta formalność. Te zasady były respektowane przez wojsko, Pałac Prezydencki oraz MON. Tylko raz, z tego, co pamiętam, Antoni Macierewicz, kiedy był ministrem obrony, nie wyraził zgody na spotkanie gen. Leszka Surawskiego, ówczesnego szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, z prezydentem Andrzejem Dudą – podkreślił rozmówca portalu.

Kosiniak-Kamysz: Tutaj nie ma żadnych odstępstw

Wiadomo, że generałowie i tak zwrócili się do Władysława Kosiniaka-Kamysza o zgodę na spotkanie z prezydentem. Potwierdził to podczas sobotniej konferencji sam zainteresowany. – Zaproszenie zostało wystosowane do generałów i do mojej wiadomości. Generałowie zwrócili się do mnie z wnioskiem o pozwolenie, jak zawsze to robią, przekazują informacje. Dobrze wiem, jaki jest ustrój w Polsce. Rozmawiałem z prezydentem dość długo w miniony czwartek na temat konstytucyjnej roli ministra obrony narodowej w czasie pokoju. Zwierzchnictwo prezydenta w czasie pokoju jest realizowane przez ministra obrony narodowej. Tutaj nie ma żadnych odstępstw – powiedział minister.

Czytaj też:
Cenckiewicz interweniował u wicepremiera. "Skandaliczna odpowiedź"
Czytaj też:
Niesamowita sytuacja w Sejmie? "Tusk się wściekł"
Czytaj też:
Sensacyjne słowa byłego szefa wywiadu. "Być może fragmencik TU-154M był w Polsce"

Źródło: Onet.pl
Czytaj także