Elektryki nie dowiozą
  • Radosław WojtasAutor:Radosław Wojtas

Elektryki nie dowiozą

Dodano: 
Autobus komunikacji miejskiej w Warszawie
Autobus komunikacji miejskiej w Warszawie Źródło: PAP / Albert Zawada
Od początku roku wszystkie duże miasta w Polsce są zobligowane do kupowania wyłącznie zeroemisyjnych środków publicznego transportu. Wizja miast bez terkoczących diesli wysłużonych autobusów ma swoje plusy, ale budzi również obawy. Zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych.

Są ciche, nie zostawiają za sobą chmury spalin, jeżdżą płynnie, a koszt przejechania 1 km – jeśli liczyć wyłącznie wydatki na prąd vs wydatki na ropę – jest niższy. Autobusy elektryczne bez wątpienia mają swoje plusy. Ale nie są to pojazdy pozbawione wad. Dlatego wprowadzenie restrykcyjnych przepisów – a za takie należy uznać nałożenie na operatorów transportu publicznego w gminach liczących powyżej 100 tys. mieszkańców nakazu kupowania wyłącznie zeroemisyjnych (elektrycznych lub wodorowych) pojazdów transportu zbiorowego – budzi obawy.

Obawy różnego typu. Na te najpoważniejsze, bo związane z bezpieczeństwem w sytuacjach kryzysowych, zwróciła uwagę Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej (IGKM). W piśmie do premiera Donalda Tuska IGKM wskazuje, że zapisy ustawy o elektromobilności są nie do pogodzenia z nałożonymi na samorządy obowiązkami w zakresie obrony cywilnej oraz obronności państwa. Prezes Izby Dorota Rondtke pisze do premiera wprost, że nowe obowiązki samorządów są „niemożliwe do wykonania w realiach konfliktu lub sytuacji kryzysowych taborem zeroemisyjnym”.

Pełny bak

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także