Wrze w polskiej sieci sklepów. "Nie ma już miejsca na rozmowy"

Wrze w polskiej sieci sklepów. "Nie ma już miejsca na rozmowy"

Dodano: 
Sklep Dino. Zdj. ilustracyjne
Sklep Dino. Zdj. ilustracyjne Źródło: PAP / Grzegorz Michałowski
W sieci Dino Polska narasta spór zbiorowy, który może zakończyć się strajkiem ostrzegawczym.

Jak informuje Radio ZET, we wtorek 7 kwietnia w warszawie odbyło się spotkanie mediacyjne. Uczestniczyli w nim przedstawiciele spółki oraz Międzyzakładowej Organizacji OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu.

Nie ma porozumienia

Podczas rozmów związkowcy przedstawili swoje postulaty. Domagają się m.in. podwyżek wynagrodzeń o 900 zł, utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz zwiększenia zatrudnienia. – Arogancja, brak znajomości przepisów prawa oraz brak przygotowania merytorycznego – tak zaprezentowali się przedstawiciele Dino Polska podczas ostatnich mediacji. Na spotkaniu nie przedstawiono dokumentów, które powinny stanowić podstawę negocjacji – przekazał w oświadczeniu przesłanym do radia Zet przewodniczący związku Wojciech Jendrusiak.

Kolejne spotkanie mediacyjne zaplanowano na 27 kwietnia. Związkowcy podkreślają jednak, że już teraz mają prawo do przeprowadzenia strajku ostrzegawczego. – Tylko zdecydowane działania są w stanie skłonić zarząd Dino Polska do przestrzegania prawa oraz realizacji zgłoszonych postulatów – zaznaczył Jendrusiak.

Decyzja o terminie ewentualnego protestu ma zapaść po konsultacjach z pracownikami.

Urągające warunki pracy oraz zwolnienie sygnalistki

Obecny konflikt wpisuje się w szersze problemy zgłaszane przez pracowników sieci. Od początku 2026 roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła ponad 140 kontroli w sklepach Dino w całej Polsce. Ich wyniki wskazują na poważne nieprawidłowości. W części placówek temperatura w miejscu pracy, w czasie największych zimowych mrozów spadała poniżej dopuszczalnych norm. W Skierniewicach przy stanowisku kasowym odnotowano zaledwie 3,2 stopnia Celsjusza.

Jednym z najgłośniejszych wątków sporu jest przypadek Katarzyny Kiwerskiej, kierowniczki sklepu w Sochaczewie i działaczki związkowej. Kobieta wielokrotnie zgłaszała problem niskiej temperatury w miejscu pracy. W marcu została zwolniona dyscyplinarnie po tym, jak zaprosiła na interwencję poselską Adrian Zandberg. – W wypowiedzeniu jest napisane, że dopuściłam osoby postronne do strefy magazynowej (...). Chodziło o interwencję posła – mówiła w rozmowie z mediami.

Pracodawca tłumaczył decyzję naruszeniem procedur bezpieczeństwa. Związkowcy wskazują jednak, że Kiwerska jako działaczka związkowa powinna podlegać szczególnej ochronie.

Czytaj też:
Nieprawidłowości w Dino. Kierowniczka zwolniona z pracy po wizycie Zandberga
Czytaj też:
"Macie prawo nie pracować". Minister reaguje na aferę w Dino

Źródło: Radio Zet / DoRzeczy.pl
Czytaj także