Wnioski o odwołanie sześciu z dwudziestu prokuratorów złożył nowy naczelnik jednostki, prok. Marek Wełna. Dokumenty – jak ustaliła "Rzeczpospolita" – nie zawierają uzasadnień, a sam tryb działania odbiega od przyjętych procedur.
Wnioski bez żadnego uzasadnienia
Wnioski, które trafiły do prokuratora krajowego Dariusza Korneluka, "nie mają żadnego uzasadnienia". Jednocześnie – jak wskazują rozmówcy "Rz" – powinny zostać skierowane do zastępcy prokuratora generalnego, prok. Beaty Marczak, nadzorującej pion "PZ". Jak podaje dziennika, w Prokuraturze Krajowej sprawa jest bagatelizowana.
– W ostatnim czasie nikogo z delegacji w śląskim wydziale PZ PK nie odwołano. Ewentualna planowana aktywność w tym zakresie lub wnioski o odwołanie są kwestią wewnętrzną prokuratury i nie informujemy o nich. Poinformujemy, gdy będzie decyzja (na razie jej nie ma) – informuje rzecznik PK Przemysław Nowak. Dodatkowo podkreśla: – Moja poprzednia odpowiedź jest uzgodniona z prok. Markiem Wełną. Jest to więc też jego odpowiedź.
Wełna: szybkie decyzje i brak wyjaśnień
Jak przypomina "Rzeczpospolita", prok. Marek Wełna kieruje wydziałem od lutego. W tym czasie zdążył już odwołać szefa jednostki – prok. Tomasza Tadlę – oraz przygotować wnioski wobec kolejnych sześciu śledczych. W środowisku mówi się o "plutonie egzekucyjnym". Wełna nie przedstawia powodów swoich decyzji. Skala zmian jest znacząca – obejmuje niemal jedną trzecią składu wydziału. Jednocześnie, jak przypomina "Rz" jeszcze w styczniu jednostka była wysoko oceniana przez kierownictwo Prokuratury Krajowej "zarówno jeśli chodzi o wyniki, jak i sposób prowadzenia postępowań".
Gazeta wyjaśnia, że najbardziej konkretne tło konfliktu dotyczy prok. Karola Zoka. Jak ustalono, sprzeciwił się on poleceniom naczelnika w sprawie wniosku o zmianę sędziego rozpatrującego kwestię listu żelaznego dla byłego szefa RARS. Według ustaleń istnieje też "polityczne oczekiwanie", aby w śledztwie dotyczącym RARS postawiono zarzuty byłemu premierowi. "Tyle, że do stawiania zarzutów nie wystarczy polityczne oczekiwanie" – podkreślają rozmówcy "Rzeczpospolitej".
Czytaj też:
Mieli "umoczyć" kierowcę seicento. Nowe ustalenia w sprawie wypadku byłej premierCzytaj też:
Kadrowe trzęsienie ziemi w Prokuraturze Krajowej
