Kaczyński nagle zaczął chrumkać. Wywołał śmiech dziennikarzy

Kaczyński nagle zaczął chrumkać. Wywołał śmiech dziennikarzy

Dodano: 
Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Prezes PiS Jarosław Kaczyński Źródło: PAP / Rafał Guz
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zaskoczył dziennikarzy w Sejmie. Polityk w pewnym momencie zaczął... chrumkać, czym wywołał niemałą wesołość przedstawicieli mediów.

Podczas rozmowy z dziennikarzami na sejmowym komentarzu, Jarosław Kaczyński został zapytany o problem dzików w Polsce. Zwierzęta pojawiają się w kolejnych miastach, dokonując szkód, a także wywołując przestrach mieszkańców.

Odnosząc się do tej kwestii, prezes PiS podzielił się wspomnieniem z wakacji sprzed lat. – Byłem na wakacjach w 1992 r. w leśniczówce. Obok była wielka zagroda leśna, około 200 hektarów. Była tam masa zwierząt, w tym ogromne stada dzików. Wtedy leśniczy mi powiedział, że mogę tam chodzić. Jak chodzą dziki wielkim stadem, to trzeba na nie iść, nie można się przestraszyć – stwierdził. – Same mogą się odwracać i tak chrząkać – powiedział Kaczyński i zaczął udawać dźwięki dzików.

– Mają kły, ale trzeba iść. Ja to robiłem, jakoś żyję – dodał prezes PiS.

twitter

Dziki zabiły małego psa

Problem z dzikami dot. m. in. Brwinowa w województwie mazowieckim. W ubiegłym roku doszło do incydentów, w których poszkodowane zostały dwie osoby. Czy od tamtej pory coś się zmieniło? Według mieszkańców, nic" – zauważa "Fakt".

Dziennik informuje, że w niedzielę 12 kwietnia stado ponownie pojawiło się na osiedlu przy Kraszewskiego. "Lochy z małymi biegały w pobliżu bloków. Według świadków zachowywały się bardzo agresywnie. Pan Mirosław około godz. 11 wyszedł na spacer ze swoim pieskiem rasy shih tzu. Kiedy otworzył drzwi od klatki schodowej, nagle podbiegła locha, rzuciła się na niego i zaczęła nim szarpać" – czytamy.

– Nie widziałem wcześniej tych dzików. Maja była na smyczy. Ona pojawiła się nagle i ją zaatakowała. Byłem w szoku. Zagryzła ją na moich oczach – opowiada pan Mirek. Inna z mieszkanek zaczęła przeraźliwie krzyczeć. – Krzyczałam, jakby się paliło, żeby sąsiedzi przyszli z pomocą, bo ta locha szarpała tym pieskiem we wszystkie strony – relacjonuje świadek.

"Kiedy sąsiedzi wyszli sprawdzić, co się dzieje, stado uciekło. Niestety Maja już nie żyła. Pan Mirosław wraz z żoną Bożeną do teraz nie mogą uwierzyć w to, co się wydarzyło. Ciężko im się psychicznie pozbierać. Nie mogą też spać po nocach. Mężczyzna cały czas ma ten okropny widok przed oczami" – opisuje gazeta.

Źródło: X / fakt.pl
Czytaj także