Rosja nie może być głównym zagrożeniem dla Europy, ponieważ Rosja, bez względu na to, co mówią inni, jest nadal integralną częścią Europy, będąc jednocześnie krajem euroazjatyckim – stwierdził Pieskow, cytowany w niedzielę przez państwową agencję TASS.
Jego zdaniem, kryzys w Europie pogłębia się we wszystkich obszarach. – Są to kryzysy gospodarcze, egzystencjalne i bezpieczeństwa, ale przede wszystkim kryzys zrozumienia samych siebie i swoich podstawowych założeń – powiedział.
Jednocześnie stwierdził, że "żadna europejska architektura bezpieczeństwa nie jest możliwa bez uwzględnienia interesów Rosji i bez jej udziału w niej".
Rzecznik Kremla wyraził nadzieję, że obecne elity europejskie "w końcu ustąpią miejsca tym bardziej pragmatycznym". – Na razie jednak sytuacja jest, rzecz jasna, skrajnie przygnębiająca – ocenił.
Kreml reaguje na słowa Tuska o Rosji
Premier Donald Tusk w głośnym wywiadzie dla "Financial Times" wyraził wątpliwości, czy Stany Zjednoczone będą lojalne wobec zobowiązania do obrony Europy w ramach NATO w przypadku ewentualnego ataku Rosji.
Szef polskiego rządu ocenił, że "największym i najważniejszym pytaniem dla Europy" jest gotowość USA do realizacji zobowiązań sojuszniczych zapisanych w traktatach NATO. Jednocześnie ostrzegł, że zagrożenie ze strony Rosji może mieć charakter krótkoterminowy – "raczej miesięcy niż lat".
– Pozostawiamy to wszystko bez reakcji. Widzimy wzrost militaryzmu, wściekłego militaryzmu i rusofobii. To kolejny przejaw tego zjawiska – skomentował słowa premiera Pieskow.
Czy NATO nas broni?
Tusk podkreślił na łamach "FT", że jego wypowiedzi nie należy interpretować jako podważania art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, lecz jako apel o to, by gwarancje bezpieczeństwa miały realny, praktyczny wymiar.
Premier wezwał również Unię Europejską do wzmocnienia własnych mechanizmów obronnych, w tym klauzuli wzajemnej pomocy zawartej w art. 42 ust. 7 Traktatu o UE, tak aby Europa była zdolna do skuteczniejszej reakcji na potencjalne zagrożenia.
Czytaj też:
Kaczyński o słowach Tuska: Kolejny raz dał się podpuścić i wykonał dyspozycje z Berlina
