PiS i Konfederacja uderzają w rząd w sprawie akcyzy na e-papierosy. "To projekt lobbingowy"

PiS i Konfederacja uderzają w rząd w sprawie akcyzy na e-papierosy. "To projekt lobbingowy"

Dodano: 
Budynek Sejmu, zdjęcie ilustracyjne
Budynek Sejmu, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Leszek Szymański
Rządowy projekt zmian w akcyzie na e-papierosy spotkał się w Sejmie ze znaczną krytyką opozycji. W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu o zmianie ustawy o podatku akcyzowym, oznaczonego jako UD308.

Posłowie PiS i Konfederacji zarzucali resortowi finansów, że proponowana nowelizacja ma charakter doraźny, obejmuje tylko wybrany segment rynku i nie rozwiąże problemu szarej strefy. Wątpliwości dotyczyły też tempa wejścia przepisów w życie oraz braku zapowiadanej, szerszej regulacji rynku e-papierosów.

Posłowie opozycji grzmieli z sejmowej mównicy, że projekt nie jest pełną reformą rynku, lecz próbą naprawienia luk po wcześniejszych zmianach w akcyzie, kiedy rząd zaczął zmieniać mapę akcyzową, która miała obowiązywać do 2027 roku.

– Projekt jest łatą do dziurawej rządowej ustawy z ubiegłego roku. Walką, którą rząd przegrał – mówił poseł Jarosław Sachajko z Demokracji Bezpośredniej.

Poseł wskazywał, że nowe przepisy mają objąć tylko jeden typ urządzeń, czyli e-papierosy z grzałką indukcyjną. Jak mówił, poza zakresem ustawy pozostaną inne rozwiązania technologiczne, bo nadal będą dostępne i powszechnie sprzedawane e-papierosy z grzałką ceramiczną albo takie, które trzeba samodzielnie złożyć i samodzielnie napełnić.

– Firmy działające w szarej strefie śmieją się nam wszystkim w twarz, śmieją się i zarabiają miliardy, a rząd tu udaje, że coś z tym robi. Udaje, bo przyjęcie omawianego projektu tak naprawdę nic nie zmieni na rynku e-papierosów – mówił Sachajko, dodając, że wąski zakres projektu ograniczy jego skuteczność.

W debacie pojawiły się również zarzuty dotyczące możliwego wpływu części branży na kształt przepisów. Sachajko mówił o "organizacji lobbingowej reprezentującej producentów i importerów e-papierosów", która ma popierać projekt, i ocenił, że "wprost wygląda on na lobbingowy".

Podobne wątpliwości zgłaszał Jarosław Wicher z PiS. Poseł zwracał uwagę, że obecny projekt procedowany jest równolegle z przygotowywaną w rządzie szerszą regulacją, oznaczoną jako UD363. Jego zdaniem budzi to duże podejrzenie, że omawiany w Sejmie projekt jest lobbystyczny i daje przestrzeń do wielomiesięcznego działania dwóm czy trzem innym firmom na rynku.

"Wykiwano cały system i całe ministerstwo"

Posłowie podnosili zarzut, że państwo nie nadąża za zmianami technologicznymi na rynku wyrobów nikotynowych. Jarosław Wicher mówił, że "technologia poszła do przodu i znowu wykiwano cały system i całe ministerstwo".

Poseł porównywał sytuację do wcześniejszych problemów z dopalaczami, gdzie rząd Donalda Truska w 2011 roku w ogóle nie nadążał z przepisami za technologią. W ocenie krytyków ten projekt nie uszczelni trwale systemu, tylko obejmie podatkiem jedną kategorię urządzeń, podczas gdy inne technologie pozostaną poza zakresem nowych przepisów. Posłowie podkreślali, że regulacja powinna być neutralna technologicznie i obejmować cały rynek, a nie tylko wybrany typ e-papierosów.

Konfederacja krytykuje podwyżki podatków. "Przegrzaliście temat"

Konfederacja skoncentrowała się przede wszystkim na skutkach fiskalnych i rynkowych podnoszenia akcyzy. Poseł Michał Połuboczek przekonywał, że wcześniejsze zwiększenie obciążeń podatkowych na wyroby nikotynowe nie przyniosło oczekiwanych efektów budżetowych.

– Krzywa Laffera zadziałała, czyli przegrzaliście temat w 2024 roku, podnosząc podatki zbyt wysoko i okazało się, że przychody z podatków zmalały. Przychody spadły o 10 proc. Tego typu drastyczne podwyżki podatków nie przynoszą nowych przychodów, a jedynie kolejne straty dla budżetu państwa – mówił poseł Konfederacji.

Połuboczek dodał, że wysokie podatki sprzyjają rozwojowi nielegalnego rynku. Według niego "równolegle cały sektor z czarnego rynku, gdzie się sprzedaje to nielegalnie, wzrósł o 100 proc.". Ostrzegał także przed powrotem do sytuacji z 2014 roku, "gdy w branży było 20 proc. sprzedaży nielegalnej".

PiS mówi o dużej skali szarej strefy

Na problem nielegalnego rynku zwracał uwagę również Grzegorz Woźniak z PiS. Poseł mówił, że "około 50-55-60 proc. rynku e-papierosów funkcjonującym poza legalnym obiegiem". Lukę w akcyzie szacował na 5 miliardów złotych.

W debacie ten projekt był przede wszystkim analizowany pod kątem tego, czy proponowane przepisy realnie uderzą w szarą strefę. Posłowie PiS akcentowali, że uszczelnianie systemu akcyzowego jest potrzebne, ale ostrzegali zarazem przed skutkiem ubocznym w postaci "regulacji dla wybranych". Jeśli ustawa obejmie tylko część stosowanych dziś technologii, może w praktyce utrwalić przewagi konkurencyjne jednych graczy kosztem innych i nie rozwiązać problemu nielegalnego obrotu.

Wiceminister finansów Jarosław Neneman odpowiadając na pytania posłów przyznał, że szara strefa jest strukturalnym problemem w wielu branżach, od tytoniu po restauracje, i "nie można jej wyeliminować do zera".

Krótki czas dla firm na wprowadzenie zmian

Opozycja krytykowała także tempo planowanych zmian. Witold Tumanowicz z Konfederacji wskazywał, że planowane 40 zł podatku to "zbyt duża kwota". Zwracał również uwagę na krótki okres dostosowawczy dla przedsiębiorców. W pierwotnych założeniach vacatio legis miało wynosić dwa tygodnie, później rząd powiązał wejście regulacji z dwumiesięcznym okresem stosowania przepisów.

Konfederacja argumentowała, że taki harmonogram nie daje firmom wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do nowych obowiązków. Klub zapowiedział głosowanie przeciwko projektowi.

– Dochody, pomimo podwyżki podatków, wzrosły w każdej kategorii, o której mówimy, a akurat od e-papierosów, czy od płynów do e-papierosów bardzo silnie wzrosły, więc nieprawdą jest, że wpływy spadły – odpierał zarzuty dotyczące wpływów budżetowych wiceminister Jarosław Neneman.

Odnosząc się do tempa zmian, tłumaczył, że rząd zrezygnował z jeszcze krótszego, 14-dniowego vacatio legis po uwagach Rządowego Centrum Legislacji. – Zmieniliśmy to na dwa miesiące. To dla tych podmiotów, które działają na tym rynku jest wystarczająca przestrzeń czasowa – stwierdził wiceminister.

Posłowie opozycji odpowiadali, że przy nowych daninach podatkowych standardem powinien być dłuższy okres przygotowawczy. Wskazywali na zasadę dawania przedsiębiorcom "klasycznych sześciu miesięcy" na wdrożenie zmian.

UD363 – projekt widmo

Podczas gdy przez Sejm pędzi projekt UD308 (następnego dnia po pierwszym czytaniu projektem zajmie się Komisja Finansów), rząd nadal zastanawia się nad projektem UD363. Ma to być szersza regulacja dotycząca rynku e-papierosów i wkładów do e-papierosów, obejmująca różne technologie w jednolitym modelu akcyzy.

Jarosław Wicher pytał, kiedy do Sejmu wpłynie ten projekt, który – jak podkreślił – jest projektem kompleksowym. Ostrzegał, że bez tej regulacji obecna nowelizacja będzie tworzyła nierówność na rynku podmiotów gospodarczych i otwierała nowe kategorie produktów z innymi formami podgrzewania.

Rząd zadeklarował, że chce przedstawić projekt UD363 jeszcze przed wakacjami. Posłowie jednak naciskali, by projekt omawiać na najbliższym posiedzeniu Sejmu, bo tylko rozpatrywanie obu projektów ma sens. Resort finansów przyznał, że projekt wtedy nie będzie jeszcze gotowy. Posłowie skrytykowali rząd za to, że najpierw chce zmienić przepisy tylko dla części rynku, a dopiero później przygotować szerszą regulację. Ich zdaniem takie podejście rozwiązuje problem tylko częściowo.

W praktyce oznacza to, że dla branży i konsumentów najpierw nadejdą wąskie zmiany, które uderzą w konkretny segment rynku, a dopiero później, jeśli prace legislacyjne się powiodą, pojawi się szerszy pakiet, obejmujący także produkty dziś pozostające poza zakresem nowelizacji.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także