Po czerwcu zeszłego roku, po wyborach prezydenckich zwycięskich dla obozu patriotycznego wydawało się, że szeroko rozumiana prawica, mając Głowę Państwa i w sytuacji defensywy obozu internacjonalistycznego oraz wyraźnego osłabienia pozycji jego lidera, premiera rządu – jest na autostradzie do zwycięstwa. Tym należy tłumaczyć fakt, że zaraz po elekcji majowo-czerwcowej główna formacja obozu patriotycznego, partia, która rządziła osiem lat w ostatniej dekadzie skoncentrowana się na umacnianiu pozycji lidera polskiej prawicy, walcząc o elektorat innych partii prawicowych, a walka z koalicja 13 grudnia, choć pozostała ważna, to jednak stała się jakby nieco mniej ważna. Efektem ostrych polemik na linii Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego – Konfederacja Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka był znaczący wzrost poparcia dla Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Potem nastąpiła kolejna faza: ostrego krytycyzmu PiS wobec tejże Korony, co zaowocowało wzrostem poparcia dla Konfederacji, zatrzymaniem się sondaży partii nr 1 (czasem nawet ich spadkiem) oraz spadkiem sondaży dla formacji Brauna. Spadek sondaży dla PiS zatrzymała na pewien czas kandydatura Przemysława Czarnka na premiera. Jak wygląda sytuacja obecnie w kontekście przyszłorocznych wyborów parlamentarnych?
Coraz częściej słychać pogłoski o wcześniejszych wyborach parlamentarnych. Ostatnio bardzo się nasiliły. Nie wierzę w nie. Nawet gdyby chciał tego, kierując się dobrymi czy bardzo dobrymi dla Koalicji Obywatelskiej sondażami, Donald Tusk to nie będą chcieli tegoż jego koalicjanci,bo wcześniejsze wybory oznaczają dla nich albo wyrzucenie z ław rządowych na margines pozaparlamentarny albo osłabienie pozycji politycznej na tyle, że nie będzie możliwa kontynuacja "misji" Marszałka Sejmu RP dla lidera lewicy bądź wicepremiera dla lidera ludowców. To się im po prostu nie będzie kalkulować. Zakładam zatem, że elekcja parlamentarna odbędzie się o czasie. I, ku mojemu ubolewam, KO nie stoi w tych szrankach na przegranych pozycjach. Coraz więcej ludzi w bardzo szeroko pojętym obozie niepodległościowym ma poczucie, że Tusk ma szansę na kontynuację, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się absolutnie niemożliwe. Sytuacja się zmieniła. "Gore, gore" – chciałoby się rzec. "Nieprzyjaciel (naprawdę już) pod bramami" – można rzec bez żadnej przesady.
Co zatem robić ? Czas na zmianę priorytetów. Na serio. Nie pod publiczkę. Nie na zasadzie zabiegu PR-owego "współpracujmy!". Trzeba na poważnie, strategicznie uznać, że nie ma wroga na prawicy – a jest on WYŁĄCZNIE w obozie kosmopolitycznym. Tylko tyle. I aż tyle. To nie daje gwarancji wyborczej wiktorii jesienią Anno Domini 2027. Jednakże znacząco zwiększa szanse takiego zwycięstwa. Wystarczająco, aby tak uczynić.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
