Młody, może 20-letni mężczyzna w koszulce z napisem „Child of God” wraz z tłumem innych opuszcza meczet w Muzaffarabadzie. To nie jest piątek, a więc ich święto, tak jak dla nas, chrześcijan, niedziela, ale ludzi jest dużo. Także młodych. Pakistanowi – temu największemu na świecie, obok Indonezji, islamskiemu państwu świata – na pewno nie grozi kryzys religijny. Wręcz przeciwnie. Kryzys demograficzny też nie, bo obojętnie, czy jestem w Islamabadzie – aktualnej stolicy, drugiej w historii po Karaczi, czy w Lahore – fascynującym mieście kultury, sztuki i lutowego festiwalu latawców, czy w zbudowanym od podstaw Nowym Mirpurze, czy wreszcie we wspomnianej stolicy pakistańskiego Kaszmiru Muzaffarabadzie – wszędzie widzę masy dzieciaków. Ten muzułmański wyż demograficzny kontrastuje dla mnie z ucieczką od dzieci szeroko rozumianego Zachodu.
Zamknięty dla zwiedzających Czerwony Fort otwierają specjalnie dla nas. Trzeba tylko usunąć motocykl blokujący rzadko teraz używaną bramę. Fort został zniszczony w wyniku trzęsienia ziemi sprzed dwóch dekad. Z fortu widać w dole rzekę Neelum, czyli „zieloną”. Na tę samą rzekę za całkiem nieodległą granicą Hindusi mówią „Kishan Ganga”. Rzecz jasna, widać też stąd „peerchamasi” – góry. To niższa partia Himalajów.
Budowę Czerwonego Fortu rozpoczęto w 1569 r. za dynastii Czak. Służyć miał jako druga linia obrony. Fort został ukończony przez sułtana Muzaffara Khana, założyciela Muzaffarabadu i reprezentanta dynastii o wdzięcznej nazwie... Bomba, w roku 1646. Niemal kompletną renowację przeprowadził maharadża Gulab Singh w 1846 r., a dokończył ją jego syn maharadża Ranbir Singh, dzięki czemu fort wrócił do swej pierwotnej roli militarnej twierdzy. Po trzęsieniu ziemi kolejną renowację rozpoczęto przed siedmioma laty, co z dumą podkreśla administracja Azad, Jammu, Kashmir Tourism & Archeology na tablicach przypominających, przepraszam za skojarzenie, te w Polsce głoszące chwałę Unii Europejskiej za przekazane z Brukseli środki na inwestycje...
Mężczyźni farbują włosy, kobiety uciekają z krzykiem
Zmęczył mnie Czerwony Fort. Głównie bardzo wysokimi schodami, których pokonywanie ileś razy w górę i w dół w moim wieku wymaga samozaparcia i wysportowania. Nie na tyle wszak mnie zmitrężył, żebym nie zauważył podobieństwa między skonfliktowanymi państwami posiadaczami broni jądrowej. I w Indiach, i tutaj mężczyźni często farbują włosy, i robią to w bardzo widoczny sposób: Hindusi przede wszystkim na czerwono, w Pakistanie również, ale także na czarne (u starszych) i brązowe (u młodszych).
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
