Niewiele jest w Polsce tematów generujących tak burzliwe emocje jak prawdziwe bądź domniemane cierpienia zwierząt domowych. Niedawna sprawa nadużyć popełnianych w prywatnych schroniskach dla zwierząt w Wojtyszkach i Sobolewie odbiła się w polskich mediach falą emocji i wyrazów oburzenia. W porównaniu z takim tsunami współczucia echa popełnianych na ludziach zbrodni, mających miejsce chociażby w Gazie, wydają się niemal niezauważalnymi kręgami na powierzchni rodzimego Internetu. W sprawę zaangażowały się niezawodne celebrytki, które szybko przyjęły rolę samozwańczych rzeczniczek praw zwierząt. „Głos internetowego ludu” niemal natychmiast otworzył przed nimi bramy ministerialnych gabinetów i pałaców. W sprawę schronisk dla zwierząt i ich nieczułych na los czworonogów właścicieli zaangażował się osobiście nie tylko minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, lecz także prezydent Karol Nawrocki wraz z „od lat zaangażowaną w działania charytatywne na rzecz ochrony zwierząt” siostrą. Premier Donald Tusk dał dowód wnikliwej introspekcji odkryciem, że „ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
