Niedawno była rzeczniczka Wołodymyra Zełenskiego Julia Mendel w rozmowie z Tuckerem Carlsonem przekonywała, że podczas pertraktacji w Stambule na początku wojny rosyjsko-ukraińskiej jej dawny szef był gotów oddać cały Donbas w zamian za pokój. To nie koniec sensacyjnych rewelacji. Według Mendel podczas paryskiego szczytu w grudniu 2019 r. Zełenski miał obiecać Władimirowi Putinowi, że Ukraina nigdy nie wejdzie do NATO. Oczywiście nie ma na to żadnych dowodów. Tak czy inaczej, w ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że rośnie prawdopodobieństwo rozmów pokojowych (albo Putin chce, by Zachód tak myślał i miękł). Rosyjski prezydent nieco złagodził retorykę wobec Zełenskiego. Podczas spotkania z dziennikarzami 9 maja br. zasugerował, że nie wyklucza wizyty u swojego odpowiednika w Moskwie albo nawet w kraju trzecim, przy czym tylko po to, aby wspólnie podpisać wynegocjowane wcześniej porozumienie, „obliczone na długofalową perspektywę historyczną”.
Czy zmiana retoryki przełoży się na realną wolę rozmów o realnym zakończeniu wojny? Nie wiadomo. Tak czy inaczej, od osobistych relacji dwóch liderów w dużej mierze zależą losy największego konfliktu w Europie od czasów drugiej wojny światowej.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

