Kancelaria Sejmu hojnie wypłaca kilometrówki i to ponad podziałami politycznymi. Niektórzy z wybrańców narodu otrzymali ponad 40 tysięcy złotych. Część pobrała kilometrówki, choć nie wykazała posiadania w oświadczeniu majątkowym posiadania samochodu.
Media: Tak posłowie "doją" Polaków na kilometrówki
O tym, jak posłowie "doją" Polaków na kilometrówki pisze w środę "Super Express". Gazeta powołuje sie na rozliczenia przejazdów prywatnymi samochodami, którego parlamentarzyści dokonali z ryczałtu na swoje biura poselskie. W artykule przypomniano, że w okręgu wyborczym obowiązywał miesięczny limit 1500 kilometrów a stawki wynosiły 0,89 lub 1,15 zł za km.
"Przejazdy poza okręgiem rozliczano bez szczegółowej ewidencji tras, co dawało dużą swobodę. Sejmowe przepisy pozwalały więc dostać zwrot pieniędzy bez wyjaśniania, skąd i dokąd politycy się przemieszczali, i bez żadnego potwierdzenia przebyte trasy" – czytamy.
Wśród wymienionych przez "SE" znalazł się poseł Prawa i Sprawiedliwości Antoni Macierewicz. Parlamentarzysta od dwóch lat nie posiada prawa jazdy, ponieważ stracił je po nieprzepisowych jazdach po ulicach stolicy. Kilometrówkę mógł jednak pobrać, ponieważ jeździ z szoferem. I tak, były szef MON otrzymał w ubiegłym roku na ten cel 16 732,50 zł. Głośnym w ostatnich dniach przykładem jest również Anna Maria Żukowska. Posłanka Lewicy z Warszawy z tytułu kilometrówek pobrała 38 181,95 zł, choć w ostatnim oświadczeniu majątkowym nie ujawniła posiadania auta. Warto zaznaczyć, że – według zapewnień samej zainteresowanej, ta sytuacja uległa już zmianie i obecnie dysponuje ona samochodem. "W podobnej sytuacji jest wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha (43 l.). Poseł KO także nie wykazywał, że ma auto. Dostał z Kancelarii Sejmu 14 352 zł" – wskazuje gazeta.
W artykule przywołano również przypadek byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Polityk Prawa i Sprawiedliwości, który od października ubiegłego roku przebywa poza granicami kraju, a w 2025 roku był obecny na 15 z 53 posiedzeń Sejmu wziął na ten cel 45 521,80 zł.
Przysługuje jej rządowa limuzyna. I tak pobrała kilometrówkę
Ciekawie prezentuje się również sytuacja Barbary Nowackiej, która za swoje przejazdy otrzymała zwrot 21 656,82 zł. Stało się tak choć jako szefowej resortu edukacji przysługuje jej rządowa limuzyna.
Czytaj też:
Mentzen o kilometrówkach Żukowskiej: Posłów uczy się kradzieży pieniędzy publicznychCzytaj też:
Kilometrówki Żukowskiej. Odliczyła 38 tys. zł, a jej biuro jest niecałe 2 km od SejmuCzytaj też:
Seria podwyżek dla posłów. Wielu i tak narzeka, że zarabia za mało
