Śmierć dwulatka w żłobku. Ministerstwo sprawdzi, co działo się w placówce

Śmierć dwulatka w żłobku. Ministerstwo sprawdzi, co działo się w placówce

Dodano: 
Policyjna taśma, zdjęcie ilustracyjne
Policyjna taśma, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zleciło kontrolę placówki w Ząbkach, w której doszło w środę do śmierci chłopca.

Do tragedii doszło w środę po południu w placówce przy ul. Kwiatowej w Ząbkach. Wstępne ustalenia wskazują, że dziecko utonęło w oczku wodnym znajdującym się na posesji.

Zatrzymano dwie pracownice placówki

Jak przekazała policja, zgłoszenie wpłynęło o godz. 16.20. Służby pojawiły się na miejscu już kilka minut później. Mimo podjętej reanimacji życia chłopca nie udało się uratować. – Zwłoki ujawniły osoby przebywające w tym żłobku, niezwłocznie podjęły reanimację. Następnie ta reanimacja została przyjęta przez funkcjonariuszy policji, a następnie przez ratowników. Okazała się jednak bezskuteczna, stwierdzono zgon chłopca – poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Karolina Staros.

W związku ze sprawą zatrzymano dwie pracownice placówki w wieku 48 i 53 lat. Kobiety zostały zatrzymane na 48 godzin. Jak przekazała prokuratura, opiekunki nie usłyszały jeszcze zarzutów. Śledczy podkreślają, że decyzja w tej sprawie będzie zależała od zgromadzonego materiału dowodowego. Jeśli nie będzie podstaw do postawienia zarzutów, kobiety zostaną przesłuchane jako świadkowie i zwolnione.

Ministerstwo zarządza pilną kontrolę

Po tragedii do sprawy odniosło się Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Wiceszefowa resortu Aleksandra Gajewska poinformowała o natychmiastowej kontroli placówki. – Zgodnie z przepisami nadzór nad placówkami publicznymi sprawuje urząd, więc ja urzędowi zleciłam przeprowadzenie natychmiastowej kontroli. Wskazałam, które obszary powinny być pilnie sprawdzone – powiedziała.

Kontrola ma dotyczyć przede wszystkim przestrzegania procedur bezpieczeństwa oraz liczby opiekunów obecnych w placówce w chwili tragedii. – Czyli czy była tam odpowiednia liczba dzieci i opiekunów – dodała Gajewska.

"Żaden zbiornik nie ma prawa tam być"

Wiceszefowa resortu odniosła się także do informacji dotyczących oczka wodnego. Jak zaznaczyła, z dotychczasowych ustaleń wynika, że zbiornik może znajdować się poza bezpośrednim terenem placówki. – Czekam też na wyjaśnienia w zakresie zagospodarowania tego terenu, ponieważ w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że oczko wodne leży na terenie tego klubu dziecięcego. Z informacji, które ja otrzymałam wynika, że to nie jest teren placówki, a teren, na którym znajduje się placówka, ale są tam też inne usługi – powiedziała.

– Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby ktokolwiek zdecydował się na oczko wodne w miejscu, gdzie mamy roczne dzieci. Żaden zbiornik, do którego może wpaść dziecko, nie ma prawa znajdować się w takiej przestrzeni – podkreśliła.

Czytaj też:
Brakuje miejsc w żłobkach. Dzieci imigrantów uprzywilejowane
Czytaj też:
Imigrant z Afganistanu zadźgał nożem 2-letnie dziecko. Nie trafi do więzienia

Źródło: Radio Zet / DoRzeczy.pl
Czytaj także