Gra z Mińskiem warta mszy
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Gra z Mińskiem warta mszy

Dodano: 
Aleksandr Łukaszenka, przywódca Białorusi
Aleksandr Łukaszenka, przywódca Białorusi Źródło: Wikimedia Commons
Atak hybrydowy na granicę został odparty, Poczobut wyszedł na wolność, a poza tym porozumienia z Łukaszenką szuka sam Trump. Dawno Warszawa nie miała tylu sensownych argumentów do dialogu z władzami białoruskimi. Dialogu, który niekoniecznie musi być resetem.

Od 2020 r. między Polską a Białorusią trwał niemal nieprzerwany konflikt. Najpierw Alaksandr Łukaszenka sfałszował wybory prezydenckie. Potem Warszawa poparła masowe protesty białoruskiej opozycji. Następnie Mińsk sztucznie wywołał kryzys migracyjny na granicy z Polską, przypuszczając de facto atak hybrydowy na wschodnią flankę NATO. Może w porozumieniu z Moskwą, a może wprost przeciwnie – aby uwikłać się w lokalną awanturę i tym sposobem uniknąć udziału w awanturze globalnej, czyli w szykowanej przez Władimira Putina inwazji na Ukrainę. Relacje pogarszał fakt, że w białoruskich więzieniach (za propolską, ale też opozycyjną działalność) siedzieli przedstawiciele mniejszości polskiej. Na czele z Andrzejem Poczobutem.

Prawie sześć lat po wybuchu pełzającej hybrydowej wojny polsko-białoruskiej na nieodległym horyzoncie pojawił się pokój. A przynajmniej rozejm. Kryzys migracyjny najprawdopodobniej dobiegł końca. W pierwszym kwartale 2026 r. nikomu nie udało się przekroczyć polskiej granicy od strony Białorusi. Tę informację triumfalnie ogłosił sam Donald Tusk. Dla porównania: przez cały rok 2025 nielegalni migranci podjęli 20 tys. prób przedostania się do Polski tą drogą. Z tego 1,7 tys. prób skutecznych. Są dwie możliwości. Albo Polska sama się obroniła, albo Łukaszenka zmienił politykę w ramach gry z Donaldem Trumpem.

Gest pod adresem Polski

Całkiem możliwe, że prezydent Białorusi świadomie wstrzymał presję migracyjną, wykonując tym samym pod adresem Polski gest, który można streścić następująco: „Jak widzicie, na granicy może być spokojnie. To teraz czekam na wasz ruch. A jak się nie doczekam, to znów zaatakuję”. Jak było i jest naprawdę, nie wiadomo. Ale też jedna opcja nie wyklucza drugiej. To, że granica jest coraz bardziej szczelna, to fakt. Próby zbliżenia Łukaszenki z Zachodem (w tym z Polską) również są faktem. Być może więc „ostatni dyktator Europy”, widząc, że nie jest w stanie uderzać w Polskę tak mocno jak wcześniej, swoją niemoc sprzedaje jako gest pod adresem Warszawy.

Najbardziej spektakularnym aktem dobrej woli Mińska jednak było oczywiście uwolnienie Andrzeja Poczobuta. Przy czym rzecz jasna trzeba pamiętać, że był to element szerszej operacji wymiany więźniów. Symptomatyczne, że Poczobut został wymieniony za rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina. Z jednej strony, Warszawa w ten sposób zagrała na nosie Kijowa. Z drugiej strony, „waluta”, jaką zapłaciliśmy za Poczobuta, pokazuje, że uwolnienie polskiego dziennikarza nie było przełomem w relacjach z Białorusią, tylko częścią gry również z Rosją. A jednak tę grę udało się wygrać.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Macieja Pieczyńskiego
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy
Czytaj także