W sobotę późnym wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował o siłowym wejściu służb do rodzinnego domu Karola Nawrockiego w Gdańsku. Do interwencji doszło po fałszywym alarmie o pożarze. Premier Donald Tusk zwołał na niedzielę odprawę z udziałem członków rządu i przedstawicieli służb. Jeszcze w niedzielę doszło do spotkania szefa gabinetu prezydenta Pawła Szefernakera z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Marcinem Kierwińskim.
Współpracownicy Karola Nawrockiego nie kryją oburzenia sytuacją i domagają się od rządu wypracowania systemowych rozwiązań. Politycy podkreślają, że nie jest to odosobniony przypadek tylko część szerszego, niepokojącego zjawiska.
Fala komentarzy
Wczorajsze wydarzenia wywołują olbrzymie emocje, gdyż wpisują się w ciąg prowokacji. Do tej pory zagadkowe telefony dotyczyły głównie prawicowych redakcji, teraz jednak sprawa dotknęła samego prezydenta.
"Heheszki polityków z wjazdu do nielubianych dziennikarzy kończą się wstydem z powodu wjazdu do prezydenta. I już nie ma tekstów, że "powinniście dziękować, że o was dbamy". Odwińcie taśmę o tydzień, żeby wskazać debili" – napisał Krzysztof Stanowski, szef Kanału Zero.
twittertwitter
"Nie łudźmy się, zgoda na wejście do mieszkania prezydenta, musiała zapaść na samej górze. Przecież już wszyscy wiedzą, że to są prowokacje, a Policja jeszcze nie wie? Fajnie się robi!" – napisał na portalu X Ryszard Makowski.
"Czy przy okazji akcji sprawdzania czy w mieszkaniu prezydenta nie ma dżihadysty, dziecka samobójcy lub unabombera, za 3 dni okaże się, że któryś z 2 panów z Wyborczej z sobie tylko wiadomych źródeł otrzymał prywatne zdjęcia państwa Nawrockich, listy albo listę leków, które były w domu?" – dodaje dziennikarz Witold Świetlik.
twittertwitter
"Przypominam, że prezydent nie zgodził się na odwołanie gen. Radosława Jaworskiego z funkcji szefa SOP. Minister @szefernaker podkreślał wtedy, że »pełną odpowiedzialność za funkcjonowanie formacji i bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie bierze na siebie minister Kierwiński«" – napisała Lidia Lemaniak z "Do Rzeczy".
twittertwittertwittertwittertwitterCzytaj też:
"Najpierw Republika, teraz dom prezydenta". Ludzie Nawrockiego są wściekliCzytaj też:
Służby u Cenckiewicza. "Weszli na balkon, opuszczając się z dachu"
