Ogromny pożar lasu na Mazowszu. Nadleśniczy: To mógł być podpalacz

Ogromny pożar lasu na Mazowszu. Nadleśniczy: To mógł być podpalacz

Dodano: 
Akcja Straży Pożarnej
Akcja Straży Pożarnej Źródło: PAP / Przemysław Piątkowski
Coraz więcej okoliczności wskazuje na to, że za gigantycznym pożarem lasu w rejonie Międzylesia na Mazowszu może stać podpalacz.

Taką ocenę przedstawił nadleśniczy Nadleśnictwa Mińsk Piotr Serafin. Kluczowe znaczenie mają obserwacje załogi samolotu gaśniczego, która zauważyła kolejne zarzewie ognia przed frontem pożaru.

Pożar wybuchł w czwartek po południu. Ogień objął już ponad 300 hektarów lasów i terenów przyległych. W akcji bierze udział około 800 strażaków, setki policjantów, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej oraz sprzęt gaśniczy wykorzystywany z powietrza.

Drugie zarzewie ognia

– Pożar został wykryty w czwartek o godz. 13.30 przez kamerę zamontowaną na leśnej wieży – relacjonował. Ogień pojawił się początkowo na gruntach prywatnych. – To są grunty szóstej klasy, które jeszcze niedawno były uprawiane – wyjaśnił nadleśniczy. Silny wiatr sprawił, że płomienie szybko rozprzestrzeniły się na pobliski las. – Ogień przeniósł się następnie na korony drzew i w tym momencie bardzo szybko zaczął się rozprzestrzeniać w kierunku gruntów Lasów Państwowych. W tej części nadleśnictwa są to głównie powojenne drzewostany sosnowe – mówił Serafin.

Najważniejszy trop pojawił się jednak już podczas akcji gaśniczej. Kamera leśna początkowo zarejestrowała jeden słup dymu, jednak załoga samolotu gaśniczego zauważyła kolejne ognisko pożaru znajdujące się przed głównym frontem ognia. – Z tego powodu możemy sądzić, że było to podpalenie – powiedział nadleśniczy.

Setki strażaków i wsparcie z powietrza

W działaniach gaśniczych uczestniczy około 800 strażaków PSP i OSP oraz ponad sto pojazdów gaśniczych. Z powietrza pożar gaszą samoloty gaśnicze Dromader Lasów Państwowych oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk wykonujący zrzuty wody. W działania zaangażowano również drony wyposażone w kamery termowizyjne, które pozwalają wykrywać zarzewia ognia nawet w gęstym zadymieniu.

Do akcji skierowano także około 500 policjantów i 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. W nocy na miejsce dostarczono również bezzałogowy statek powietrzny Bayraktar, który wspiera monitoring terenu objętego pożarem.

Kierwiński: Za wcześnie na przesądzanie przyczyn

Szef MSWiA Marcin Kierwiński podkreśla, że sytuacja wciąż jest trudna, a ostateczne ustalenie przyczyn pożaru wymaga dalszych działań. – Sytuacja jest jeszcze bardzo trudna, ale moim zdaniem wygląda to lepiej, niż wyglądało wieczorem. Widać, że ta noc została bardzo dobrze przez strażaków, przez służby przepracowana – powiedział.

Minister zaznaczył jednocześnie, że nie należy jeszcze mówić o pełnym opanowaniu pożaru. – Patrząc na doświadczenia z Puszczy Solskiej, jestem bardzo ostrożny w takim deklarowaniu, że coś jest opanowane. Tam też w ciągu 15 minut zmieniła się sytuacja, jak pojawił się wiatr – podkreślił. Kierwiński przyznał również, że na obecnym etapie jest za wcześnie, by oficjalnie przesądzać o przyczynach wybuchu pożaru.

Czytaj też:
Potężny pożar lasu pod Warszawą. Specjalistyczny sprzęt w akcji
Czytaj też:
"Kompletna nieudolność". Wkrótce wniosek o dymisję Kierwińskiego

Źródło: Polsat News / RMF24
Czytaj także