Premier od umów śmieciowych? W biurze poselskim Tuska ani jednego etatu

Premier od umów śmieciowych? W biurze poselskim Tuska ani jednego etatu

Dodano: 
Donald Tusk, premier
Donald Tusk, premier Źródło: KPRM
W biurze poselskim Donalda Tuska nie ma ani jednego pracownika zatrudnionego na umowę o pracę.

Tak wynika ze sprawozdania z wydatkowania ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego za 2025 rok, opublikowanego na stronie Sejmu. Szef rządu przeznaczył w ubiegłym roku 148,1 tys. zł na umowy cywilnoprawne. Na umowy o pracę wydał dokładnie 0 zł. Jak wylicza "Rzeczpospolita", nie jest to sytuacja jednorazowa. Tak samo wyglądało rozliczenie za 2024 rok i końcówkę 2023 roku. Wówczas biuro Tuska wydało 91,8 tys. zł na umowy cywilnoprawne, a na etaty również ani złotówki.

Dwie osoby i dwie umowy zlecenia

Jak informuje biuro poselskie premiera, współpracują z nim dwie osoby. Obie pracują na podstawie umów zlecenia. "W biurze pracują dwie osoby, obydwie w oparciu o umowy zlecenia" – przekazano w odpowiedzi dla "Rzeczpospolitej". Biuro tłumaczy, że taki model zatrudnienia został wybrany na życzenie samych zainteresowanych.

Argumentacja biura premiera nie przekonuje jednak części ekspertów. "Rzeczpospolita" zwraca uwagę, że polskie prawo nie zabrania zatrudnienia na dwóch etatach jednocześnie. Sam fakt posiadania innej umowy o pracę nie przesądza więc o możliwości zastosowania umowy cywilnoprawnej.

Biuro Tuska odpiera zarzuty

W odpowiedzi na pytania dziennika biuro premiera zapewnia, że osoby współpracujące z biurem nie wykonują pracy w warunkach charakterystycznych dla etatu. Jak podkreślono, współpracownicy nie mają wyznaczonych godzin pracy, część obowiązków wykonują zdalnie, a obecność w biurze ustalają między sobą. "Charakter pracy osób współpracujących z biurem nie nosi zatem cech stosunku pracy" – przekonuje biuro Donalda Tuska. Dodaje również, że "stwierdzenia, jakoby pan premier łamał kodeks pracy, są nieprawdziwe i bezpodstawne".

Przypadek Donalda Tuska wyróżnia się także na tle innych liderów partyjnych. Jak wynika z analizy sprawozdań poselskich, Jarosław Kaczyński zatrudnia pracowników swojego biura wyłącznie na podstawie umów o pracę. Z kolei Sławomir Mentzen, który często publicznie opowiada się za większą swobodą stosowania umów cywilnoprawnych, więcej środków przeznaczył na etaty niż na umowy zlecenia i o dzieło.

"Biuro premiera jest niczym zwierciadło, w którym odbijają się realia obecnego rynku pracy"

Sprawę komentuje również Łukasz Michnik, rzecznik Nowej Lewicy. – Oczywiście nie wiemy, czy umowy zlecenia zawarte w biurze Donalda Tuska rzeczywiście nie spełniają warunków umów o pracę. Jednak i tak możemy stwierdzić, że jest to sytuacja symboliczna. Biuro, chcąc nie chcąc, najważniejszego polityka w Polsce jest niczym zwierciadło, w którym odbijają się realia obecnego rynku pracy w Polsce – ocenił.

Według danych GUS przytoczonych przez "Rzeczpospolitą", na koniec drugiego kwartału 2025 roku wyłącznie na umowach cywilnoprawnych pracowało już 1,45 mln osób. Była to najwyższa liczba od 2023 roku, kiedy urząd zaczął prowadzić tego typu statystyki.

Czytaj też:
Tusk zablokował reformę PIP. Polacy oczekiwali innej decyzji
Czytaj też:
Flagowy projekt Lewicy wyrzucony do kosza. Tusk: Znajdziemy lepsze sposoby

Źródło: Rzeczpospolita
Czytaj także