Magyar ogłosił swoją decyzję podczas poniedziałkowej konferencji prasowej przed Pałacem Sandora w Budapeszcie, po spotkaniu z prezydentem. Zarzucił Sulyokowi wieloletnie zaniedbania oraz osłabianie autorytetu urzędu prezydenckiego. Jak podkreślił, instytucja prezydenta jest ważniejsza niż osoba pełniąca tę funkcję i wymaga odbudowy zaufania społecznego.
– Tak jak Viktor Orban zawiódł obywateli Węgier, tak powołany przez niego Tamas Sulyok zawiódł Republikę Węgierską – oświadczył premier. Dodał, że poinformował prezydenta o konieczności ustąpienia, a w przypadku odmowy jeszcze tego samego dnia przekaże sprawę władzom rządzącej partii TISZA i rozpocznie działania legislacyjne.
Prezydent Węgier dostał ultimatum
Premier nie ujawnił szczegółów planowanych zmian ustawy zasadniczej. Zapewnił jednak, że nie będą one dotyczyć wyłącznie obecnego prezydenta, lecz stworzą mechanizm pozwalający na odwoływanie także innych wysokich funkcjonariuszy państwowych.
Ultimatum otrzymali również m.in. prezesi Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, których obecny rząd uważa za osoby związane z poprzednią ekipą.
To kolejny etap politycznych zmian na Węgrzech po kwietniowych wyborach parlamentarnych, w których partia TISZA pod przywództwem Magyara odniosło zdecydowane zwycięstwo, kończąc trwające 16 lat rządy Fideszu.
Cała władza w rękach TISZY
Magyar w ostatnich miesiącach wielokrotnie deklarował zamiar przebudowy instytucji państwowych i przywrócenia – jak podkreślał – mechanizmów kontroli oraz równowagi w systemie politycznym.
Jeszcze przed utworzeniem rządu Magyar wzywał Sulyoka do rezygnacji, argumentując, że prezydent oraz część kierownictwa najważniejszych instytucji państwowych pozostają politycznie związani z poprzednią władzą. W kampanii wyborczej politycy TISZY oskarżali ich o reprezentowanie interesów Fideszu także po zmianie rządu.
Czytaj też:
Czystki na Węgrzech? Magyar ma już pierwszą listę urzędników do zwolnienia
