Prezydent Karol Nawrocki jest w Stanach Zjednoczonych. Został zaproszony przez Donalda Trumpa na jego 80. urodziny oraz galę MMA. To też forma świętowania 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości. Przed wieczorną uroczystością w Waszyngtonie, Nawrocki uczestniczył we mszy w polskim kościele w Silver Spring w stanie Maryland.
Prezydent rozmawiał przez chwilę z dziennikarzami. – Naszym celem strategicznym jest stała obecność wojsk USA w Polsce. Gdy była taka niepotrzebna nerwowość, niestety podnoszona przez niektórych dziennikarzy, poznaliście państwo stabilność tych relacji. Podobnie ze szczytem G20. To jest w interesie Polski, by prezydent Polski miał dobre relacje z prezydentem Stanów Zjednoczonych – powiedział Nawrocki. Prezydent dodał, że przyjechał na 80. urodziny prezydenta Trumpa: – Więc chyba wszyscy rozumieją, że względy dobrego wychowania wymagają ode mnie tego, żebym najpierw złożył życzenia urodzinowe i z okazji 250. rocznicy uchwalenia deklaracji niepodległości. Każde nasze spotkanie jest dla mnie czasem, by rozmawiać o interesach Polski.
Nawrocki: Trump ceni naszą osobistą relację
– Donald Trump regularnie podkreśla, że Polska jest wzorowym sojusznikiem. Bardzo ceni naszą osobistą relację i naród polski– zapewnił Karol Nawrocki. Prezydent deklarował, że Trumpa "nie trzeba szczególnie przekonywać (do dodatkowej obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce – red.) – Jak państwo wiecie, jest często problem z antyamerykańską narracją wielu ważnych polityków w Polsce i polskiego rządu. Jest problem z egzekwowaniem tego, co na najwyższym szczeblu politycznym ustalę z Donaldem Trumpem – powiedział.
– Ja robię wszystko, co mogę. I to wychodzi dobrze – ocenił prezydent.
Nawrocki przekazał, że mogłoby to być "główne zadaniem dla polskich dziennikarzy dzisiaj". – Aby to, co udaje się dzięki doskonałym relacjom dwóch prezydentów ustalić na najwyższym poziomie politycznym, było realizowane przez rząd. Z tym mamy duże problemy, niestety – kontynuował.
Przywódca wbił też szpilę rządzącym. Nawrocki tłumaczył, że sojuszniczych relacji z USA "nie buduje się obrażaniem lidera Stanów Zjednoczonych". Jeden z dziennikarzy, zasugerował, że być może Nawrockiemu powinien towarzyszyć premier Donald Tusk bądź szef MSZ Radosław Sikorski. – Pan minister Sikorski musi sobie zdać sprawę z tego, że polityka, którą prowadzi i która jest wypadkową premiera Donalda Tuska i raczej przeszkadza, niż pomaga. Prezydent nie jest od tego, żeby ocieplać wizerunek premiera, czy marszałka – stwierdził Karol Nawrocki.
