Poseł Lewicy przekonywał, że państwo zareagowało prawidłowo, a próby wykorzystywania tragedii do walki politycznej są nie na miejscu. Szczególnie mocno odpowiedział doradcy prezydenta Karola Nawrockiego Alvinowi Gajadhuru.
Tomasz Trela w programie "Gość Radia ZET" rozpoczął od przekazania kondolencji rodzinom ofiar. – Złożyłem kondolencje, wyrazy współczucia rodzinom ofiar i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia dla rannych – powiedział.
Poseł Lewicy przekonywał, że reakcja polskich władz była natychmiastowa. Wskazał na działania premiera Donalda Tuska i szefa MSZ Radosława Sikorskiego, uruchomienie infolinii oraz przygotowanie transportu. – Dziś przyczyny wypadku na Węgrzech nie znamy, to spekulacje. Poczekajmy na wyjaśnienie tego wszystkiego. Jeżeli chodzi o polskie państwo, to zdało ono egzamin – zapewniał.
"Próba bicia kapitału politycznego nie przystoi"
Trela skrytykował jednocześnie polityków prawicy, którzy jego zdaniem próbują wykorzystywać katastrofę do walki politycznej.
– Jak widzę polityków prawicy i skrajnej prawicy, którzy próbują na każdym wydarzeniu zbić kapitał polityczny, to naprawdę nie przystoi. 12 osób nie żyje, wielu walczy o życie, tutaj próba bicia kapitału politycznego po prostu nie przystoi – mówił.
Poseł Lewicy odniósł się również do wpisu Alvina Gajadhura. Doradca prezydenta zwrócił uwagę na mobilne stacje diagnostyczne do kontroli autokarów i ciężarówek, które zostały zakupione za rządów PiS ze środków unijnych. Zarzucił obecnym władzom, że urządzenia nie są odpowiednio wykorzystywane.
Trela odpowiedział na te słowa wyjątkowo ostro. – Gajadhur jest wyjątkowo marnym doradcą prezydenta. Jakby Karol Nawrocki był pełnokrwistym prezydentem, to wyrzuciłby go na zbity pysk – ocenił.
