Sobkowiak-Czarnecka o doradcach prezydenta: Jakbym była w przedszkolu

Sobkowiak-Czarnecka o doradcach prezydenta: Jakbym była w przedszkolu

Dodano: 
Małgorzata Sobkowiak-Czarnecka, wiceszefowa MON
Małgorzata Sobkowiak-Czarnecka, wiceszefowa MON Źródło: KPRM
Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka skrytykowała wypowiedzi doradców prezydenta Karola Nawrockiego po spotkaniu głowy państwa z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem dotyczącym współpracy wojskowej z USA i przygotowań do szczytu NATO w Ankarze.

Sobkowiak-Czarnecka oceniła, że w sprawach dotyczących bezpieczeństwa państwa politycy powinni działać wspólnie. Odnosząc się do komentarzy ze strony otoczenia prezydenta, powiedziała w czwartek (2 lipca) w TVN24, że słuchając ich "czasem ma wrażenie, jakby była w grupie biedronek w przedszkolu córki".

Wiceszefowa MON zaznaczyła, że rozmowy dotyczące ewentualnej stałej obecności wojsk USA w Polsce wymagają współpracy rządu i prezydenta, a nie rywalizacji politycznej. Przypomniała, że rząd podjął już formalne działania w tej sprawie, w tym skierowanie odpowiednich dokumentów do strony amerykańskiej oraz uzyskanie zgody Rady Ministrów na prowadzenie negocjacji.

Prezydent spotkał się z szefem MON

Spotkanie prezydenta i ministra obrony odbyło się w środę (1 lipca) i dotyczyło m.in. obecności wojsk amerykańskich w Polsce oraz przygotowań do szczytu NATO. Po rozmowach przedstawiciele kancelarii prezydenta podkreślali zaangażowanie Karola Nawrockiego w starania o utworzenie stałej bazy USA w Polsce.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał po rozmowie z amerykańskim sekretarzem stanu Marco Rubio w Waszyngtonie, że Biały Dom dał zielone światło dla stałej obecności wojsk USA w Polsce. Zasugerował jednocześnie, że wstrzymana rotacja brygady pancernej do Polski nie zostanie przywrócona.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP Marcin Przydacz

Amerykańscy żołnierze w Polsce. Sprzeczne sygnały z Waszyngtonu

W maju Pentagon odwołał planowaną rotację ok. 4 tys. żołnierzy amerykańskiej brygady pancernej z Fort Hood w Teksasie do Polski. Decyzja zapadła w ramach szerszego planu redukcji obecności wojsk USA w Europie.

Niedługo potem prezydent USA Donald Trump ogłosił, że wyśle do Polski 5 tys. dodatkowych żołnierzy. Podkreślił, że jego decyzja ma związek z wygraną Nawrockiego w wyborach prezydenckich, którego "z dumą poparł".

Wciąż nie jest znana ani dokładna liczba żołnierzy USA, którzy mieliby trafić do Polski, ani termin ich przerzutu.

Czytaj też:
"Szok" i "poczucie zdrady" w Polsce. Wyciekła poufna depesza ambasady USA

Opracował: Damian Cygan
Źródło: TVN24 / DoRzeczy.pl
Czytaj także