Sobkowiak-Czarnecka oceniła, że w sprawach dotyczących bezpieczeństwa państwa politycy powinni działać wspólnie. Odnosząc się do komentarzy ze strony otoczenia prezydenta, powiedziała w czwartek (2 lipca) w TVN24, że słuchając ich "czasem ma wrażenie, jakby była w grupie biedronek w przedszkolu córki".
Wiceszefowa MON zaznaczyła, że rozmowy dotyczące ewentualnej stałej obecności wojsk USA w Polsce wymagają współpracy rządu i prezydenta, a nie rywalizacji politycznej. Przypomniała, że rząd podjął już formalne działania w tej sprawie, w tym skierowanie odpowiednich dokumentów do strony amerykańskiej oraz uzyskanie zgody Rady Ministrów na prowadzenie negocjacji.
Prezydent spotkał się z szefem MON
Spotkanie prezydenta i ministra obrony odbyło się w środę (1 lipca) i dotyczyło m.in. obecności wojsk amerykańskich w Polsce oraz przygotowań do szczytu NATO. Po rozmowach przedstawiciele kancelarii prezydenta podkreślali zaangażowanie Karola Nawrockiego w starania o utworzenie stałej bazy USA w Polsce.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał po rozmowie z amerykańskim sekretarzem stanu Marco Rubio w Waszyngtonie, że Biały Dom dał zielone światło dla stałej obecności wojsk USA w Polsce. Zasugerował jednocześnie, że wstrzymana rotacja brygady pancernej do Polski nie zostanie przywrócona.
![]()
Amerykańscy żołnierze w Polsce. Sprzeczne sygnały z Waszyngtonu
W maju Pentagon odwołał planowaną rotację ok. 4 tys. żołnierzy amerykańskiej brygady pancernej z Fort Hood w Teksasie do Polski. Decyzja zapadła w ramach szerszego planu redukcji obecności wojsk USA w Europie.
Niedługo potem prezydent USA Donald Trump ogłosił, że wyśle do Polski 5 tys. dodatkowych żołnierzy. Podkreślił, że jego decyzja ma związek z wygraną Nawrockiego w wyborach prezydenckich, którego "z dumą poparł".
Wciąż nie jest znana ani dokładna liczba żołnierzy USA, którzy mieliby trafić do Polski, ani termin ich przerzutu.
Czytaj też:
"Szok" i "poczucie zdrady" w Polsce. Wyciekła poufna depesza ambasady USA
