"Droga donikąd". Miller chwali Nawrockiego i krytykuje rząd

"Droga donikąd". Miller chwali Nawrockiego i krytykuje rząd

Dodano: 
Były premier Leszek Miller
Były premier Leszek Miller Źródło: PAP / Marian Zubrzycki
Leszek Miller skomentował deklaracje Wołodymyra Zełenskiego wobec Polski. Były premier pochwalił prezydenta Karola Nawrockiego i skrytykował rząd.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział w piątek otwarcie archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczących – jak napisał – "tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu" oraz zwiększenie liczby zezwoleń na poszukiwania i ekshumacje.

Miller komentuje zapowiedzi Zełenskiego

Leszek Miller, były premier, komentując sprawę, zauważył we wpisie na platformie X, że "w polityce międzynarodowej sentymenty mają zwykle krótkie nogi, a gesty pojednawcze pojawiają się dopiero wtedy, gdy druga strona zrozumie, że era kurtuazyjnych uśmiechów dobiegła końca".

"Deklaracje prezydenta Zełenskiego o otwarciu archiwów dotyczących ludobójstwa na Wołyniu oraz wydaniu dodatkowych zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne są właśnie wynikiem takiego stanu rzeczy" – ocenił.

Były premier chwali prezydenta Nawrockiego

Były szef rządu zwrócił uwagę, że "Karol Nawrocki od początku swojej drogi politycznej konsekwentnie sygnalizował, że partnerstwo nie oznacza bezwarunkowej zgody, a prawdziwa przyjaźń między narodami nie może być budowana na przemilczeniach i fałszowaniu historii".

"Podkreślał, że relacje polsko-ukraińskie muszą opierać się na zasadach prawdy i wzajemności. Przez wiele lat powtarzano, że stawianie trudnych pytań zaszkodzi bilateralnym stosunkom” – napisał.

Leszek Miller stwierdził, że "okazało się jednak, że jest dokładnie odwrotnie".

"Dopiero polityka oparta na jasnych zasadach i stanowczości zmusza partnerów do poważnej, a nie tylko ceremonialnej rozmowy. Dyplomacja oparta wyłącznie na jednostronnych gestach dobrej woli prowadzi do sytuacji, w której jedna strona rozdaje karty, a druga jedynie dziękuje za możliwość gry" – stwierdził.

Były premier dodał, że "decyzje Zełenskiego nie są wynikiem nagłego przypływu szacunku i serdeczności wobec Warszawy, lecz dowodem na sprawdzoną w dyplomacji zasadę: szacunek zdobywa się stanowczością, a nie konkursem przymilnych deklaracji".

"Nie wiemy jeszcze, na ile te deklaracje zostaną zrealizowane w praktyce – historia relacji polsko-ukraińskich uczy ostrożności. Niemniej samo skłonienie Kijowa do bardziej konstruktywnej postawy ma wymierne znaczenie" – podkreślił.

Leszek Miller wskazał, że "pokazuje ono wyraźnie, że ciągłe łaszenie się części polskich czynników rządowych do prezydenta Ukrainy – w przeciwieństwie do konsekwentnej, twardej linii Pałacu Prezydenckiego – jest bezproduktywne, obniża pozycję Polski i jest drogą donikąd".

Czytaj też:
Spotkanie na temat Polski w Kijowie. Zełenski: Uzgodniliśmy kilka kluczowych kroków
Czytaj też:
Tusk reaguje na ruch Zełenskiego. "Jesteśmy gotowi"

Źródło: DoRzeczy.pl / x.com
Czytaj także