Dziennikarze zza Odry wskazują Polskę jako przykład dla innych krajów Europy. Podczas gdy niektóre z nich dopiero rozpoczynają przygotowania do budowy tarcz antydronowych, polska armia aktywnie wdraża tego typu rozwiązania. Portal przypomina wizytę wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka w zakładach spółki Hornet – Polskie Drony, gdzie produkowane są bezzałogowce.
"Polska szybko rozwija swoje możliwości w dziedzinie systemów bezzałogowych. Podczas gdy modernizacja polskich sił zbrojnych w ostatnich latach wydawała się koncentrować na czołgach, artylerii, obronie przeciwlotniczej i samolotach bojowych, drony i systemy obronne przeciwko bezzałogowym statkom powietrznym (C-UAS) przesuwają się obecnie do centrum uwagi oraz zamówień" – napisał Hartpunkt.
Dziennikarze wskazują, że polski rząd "nie postrzega już doświadczeń z wojny na Ukrainie jako bodźca dla indywidualnych projektów zbrojeniowych, lecz jako punkt wyjścia do fundamentalnych zmian strukturalnych w siłach zbrojnych". Dodają również, że jeśli plany polskiej armii zostaną zrealizowane, nasz kraj stanie się jednym z czołowych krajów europejskich w dziedzinie wojskowych systemów dronowych.
Polskie drony
Bezzałogowy statek powietrzny Hornet ma 2,6 m długości, 2,2 m rozpiętości skrzydeł i waży 85 kg. Może osiągać prędkość ponad 200 km/h, a jego zasięg operacyjny wynosi od 400 km w wersji podstawowej do 900-1200 km, w zależności od wyposażenia.
Konstrukcja w układzie "delta" z napędem spalinowym i śmigłem pchającym została opracowana jako cel latający, a w wersji OWA (one way attack) może zostać wyposażona w głowicę uderzeniową o masie ładunku około 16-20 kg.
Prezes Boryszewa w maju informował w rozmowie z ISBnews, że spółka liczy na rozpoczęcie seryjnej produkcji w 2027 r. oraz osiągnięcie docelowej wydajności na poziomie do 1000 dronów miesięcznie.
Czytaj też:
Polacy coraz mniej chętni do pomagania Ukrainie. Sondaż mówi wszystko Czytaj też:
Kaczyński: Wbrew pozorom moje zdanie od lat się nie zmieniło
