– Czy ma pani jakąś radę dla Polaków, którzy muszą dzisiaj zatankować swój samochód? – zapytano szefową klubu parlamentarnego Lewicy w audycji Radia Zet. – Mogą skorzystać z transportu publicznego, jeżeli są w mieście – odparła Anna Maria Żukowska. – Jeśli są z miejscowości wykluczonych transportowo, to rzeczywiście jest to problem. Te ceny przekroczyły już 7 zł – zaznaczyła polityk.
– Natomiast tarcza, która była wprowadzona kilka miesięcy temu, kosztowała 4 mld zł. Te pieniądze trzeba było skądś wziąć. I tych pieniędzy nie ma na coś innego – dodała.
Ceny na stacjach paliw poszybowały
Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran z 28 lutego br. doprowadził do destabilizacji Zatoki Perskiej. Cieśnina Ormuz – strategiczny szlak transportu ropy naftowej i gazu skroplonego LNG – stała się głównym polem bitwy. Eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie przekłada się na rosnące ceny ropy naftowej i podwyżki na stacjach paliw, także w Polsce.
Z początkiem lipca rząd Donalda Tuska wygasił wprowadzony w marcu pakiet CPN (Ceny Paliwa Niżej). Nie obowiązują już przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa, a także ustalana była cena maksymalna paliw na stacjach benzynowych. Wcześniej – w połowie czerwca – wygasły przepisy o obniżce akcyzy na paliwa.
Jak podał portal e-patrol.pl, benzyna bezołowiowa 95 na przestrzeni tygodnia podrożała o 21 groszy, zaś olej napędowy – o 26 groszy. W połowie tygodnia litr benzyny 95 kosztował średnio 6,99 zł, zaś oleju napędowego – 7,19 zł. "Spadkowy trend utrzymał jedynie autogaz, który tanieje nieprzerwanie od 12 tygodni. Jego cena spadła o 3 grosze i wyniosła 3,17 zł za litr" – czytamy. Prognozy na następny tydzień lipca nie są optymistyczne. Wynika z nich, że ceny paliw nadal będą rosły i mogą nawet przekroczyć 8 zł/l.
Czytaj też:
Olej sprzedawany na Ukrainę po obniżce? Orlen wydał oświadczenie: Propaganda Kremla
