Polskie myśliwce zostały poderwane, a mieszkańcy Lubelszczyzny usłyszeli ok. godz. 4 rano syreny.
Jak przekazał dziennikarce RMF FM rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, alarm uruchomiono na polecenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z powodu możliwego zagrożenia z powietrza. Nie objął on jednak północnej części Lubelszczyzny.
Alarm został odwołany po godz. 4.
Mentzen: Schronów i tak nie ma
Sytuację skomentował w czwartek za pośrednictwem mediów społecznościowych jeden z liderów Konfederacji, Sławomir Mentzen.
"Dziś w nocy niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o 3:40, uderzył w ziemię o 3:46. Syreny zawyły o 3:50" – napisał parlamentarzysta. "Co mieli zrobić ludzie po ich usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14. Przez ponad 3 godziny ludzie nie mieli pojęcia co się dzieje i co należy robić" – dodał.
Jak zauważył prezes partii Nowa Nadzieja, "zgodnie z podręcznikiem bezpieczeństwa, mieli słuchać radia i czekać na komunikat". "W radiu była muzyka, komunikatu nie było. Alert RCB u nas służy tylko do informowania o prognozie pogody, która i tak się nie sprawdza, a gdy rzeczywiście coś się dzieje, nikt nie pomyśli, żeby go wykorzystać" – podkreślił Mentzen.
"Zresztą nawet gdyby komunikat o niebezpieczeństwie się pojawił, to i tak nie byłoby co z nim zrobić, bo schronów i tak nie ma. A jeśli gdzieś jednak jakieś schrony są, to nikt nie wie gdzie" – zauważył poseł.
Polityk Konfederacji: Rząd musi wreszcie zacząć realnie działać
Sławomir Mentzen zwrócił uwagę, że od wybuchu wojny na Ukrainie minęły już ponad 4 lata, a przez ten czas "kolejne rządy nie zbudowały obrony cywilnej" czy schronów. Jak zaznaczył, "nie mamy nawet działającego systemu powiadamiania o niebezpieczeństwie".
"Premier co chwilę mówi, że za kilka miesięcy możemy zostać zaatakowani, po czym nie robi nic, żeby nas na ten atak przygotować. A gdy ktoś zwraca uwagę, że po prostu nie jesteśmy gotowi na żadną wojnę, to jest oskarżany o sianie defetyzmu i powielanie ruskiej propagandy" – czytamy we wpisie współlidera Konfederacji.
Mentzen postawił w tej sprawie zasadnicze pytanie: "Skoro nie działa tak prosta rzecz jak powiadomienie o niebezpieczeństwie, jak możemy liczyć na to, że zadziałają trudniejsze procedury, jak na przykład mobilizacja rezerw?".
Jak dodał, "rząd musi wreszcie zacząć realnie działać w zakresie naszej obrony, a nie tylko ciągle straszyć wojną".
Czytaj też:
"Metry dzielą nas od wojny". Kosiniak-Kamysz przestrzega Czytaj też:
Rakieta nad Polską. Wiceszefowa MON ujawnia
