Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul poinformowała we wtorek podczas konferencji prasowej o próbach oszustw telefonicznych po tragicznym wypadku autokaru z polskimi pielgrzymami na Węgrzech.
Oszuści żerują na ludzkiej tragedii. Wojewoda ostrzega
– Osoba dzwoniąca przekazywała informację, że dana osoba nie żyje, co było nieprawdą, bo osoba żyła i żyje. Oferowała też różne formy ubezpieczenia. To obrzydliwe, żeby wykorzystywać tę tragedię – powiedziała.
Wojewoda podkreśliła, że nikt z urzędników nie kontaktuje się osobiście z rodzinami ofiar i poszkodowanych. Zawsze jest to kontakt osobisty.
– Uważajcie, jeżeli takie zdarzenie ma miejsce, zgłaszajcie to do nas i my będziemy wam pomagać. Nie podpisujcie żadnych dokumentów, żadnych oświadczeń. Bo może się okazać, że to są oszuści, którzy próbują na tej wielkiej tragedii coś osiągnąć – mówiła.
Tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w niedzielę ok. godz. 1:00 na węgierskiej autostradzie M3 w okolicy miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części tego kraju. Autokarem podróżowało 59 polskich obywateli. 12 z nich zginęło, dziesięć kolejnych jest w stanie bardzo ciężkim i przebywa w szpitalach na Węgrzech. Pozostałe 37 osób odniosło lekkie obrażenia. Pasażerowie byli głównie z Podkarpacia. Wracali do kraju z pielgrzymki z Bośni i Hercegowiny.
W poniedziałek wieczorem na lotnisko w Jasionce rządowy samolot przetransportował 21 osób. Spośród nich 16 trafiło bezpośrednio pod opiekę rodzin, a pięć skierowano do hospitalizacji. Po wypisaniu jednego z pacjentów w szpitalach w Rzeszowie pozostają cztery osoby. Ich stan jest dobry.
Czytaj też:
Żałoba narodowa po wypadku na Węgrzech? Nowe informacje w sprawie Czytaj też:
"Państwo działa bez zwłoki". Żurek zapewnia: Wyjaśnimy każdą okoliczność tego dramatu
