Naród polski w XXI wieku. W stronę Pax Polonica

Naród polski w XXI wieku. W stronę Pax Polonica

Dodano: 
Flaga Polski
Flaga Polski Źródło: Pexels / SHOX ART
Waldemar Biniecki Kim jest naród polski w XXI wieku? Czy jest nim wyłącznie wspólnota obywateli zamieszkujących terytorium Rzeczypospolitej Polskiej? Czy polskość kończy się na granicy państwa, czy też — jak pokazuje doświadczenie polskiej historii — granice państwowe są jedynie jednym z wymiarów narodowej wspólnoty?

Odpowiedź na te pytania ma znaczenie nie tylko kulturowe. Dotyczy samej definicji polskiej racji stanu.

Idea Pax Polonica pozwala spojrzeć na ten problem z szerszej perspektywy. Nie jako na projekt polskiej hegemonii, lecz jako propozycję ładu opartego na trzech fundamentalnych wartościach: suwerenności, bezpieczeństwie i kulturze. W tym ujęciu Polska nie dąży do dominacji nad innymi narodami. Dąży do odzyskania podmiotowości i odpowiedzialności za własny los — a jednocześnie do budowania relacji z innymi narodami na zasadzie partnerstwa. Jednak pojawia się jeszcze jedno pytanie, bez którego idea Pax Polonica pozostanie jedynie koncepcją: jak połączyć miliony Polaków i ludzi polskiego pochodzenia żyjących na całym świecie w jedną, świadomą i zdolną do działania wspólnotę? To właśnie może być jedno z największych zadań polskiego XXI wieku.

Naród, który nie mieści się w granicach

Historia Polski wielokrotnie udowodniła, że naród i państwo nie są pojęciami tożsamymi. Rzeczpospolita może istnieć jako państwo w określonych granicach, natomiast naród polski może trwać także wtedy, gdy tych granic zabraknie. Tak było podczas zaborów. Tak było podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej. Tak było w okresie komunizmu. I tak jest również dzisiaj, choć sytuacja jest zupełnie inna. W XXI wieku Polska posiada własne państwo, własne terytorium, instytucje, armię i gospodarkę. Jednocześnie miliony ludzi polskiego pochodzenia żyją poza granicami Rzeczypospolitej. Powstaje zatem pytanie zasadnicze: czy wszyscy oni należą do narodu polskiego? Nie można udzielić na to pytanie odpowiedzi wyłącznie poprzez kryterium obywatelstwa. Obywatelstwo jest kategorią prawną. Naród jest wspólnotą historyczną, kulturową i polityczną.

Polskość nie jest również kategorią biologiczną. Naród polski nie jest wspólnotą „krwi”. Jest wspólnotą doświadczenia, pamięci, kultury i świadomej identyfikacji. Dlatego Polakiem może być zarówno człowiek urodzony w Warszawie, jak i jego wnuk urodzony w Chicago, Toronto czy Londynie — jeżeli zachowuje więź z polską kulturą, historią i wspólnotą.

Polonia nie jest peryferią Polski

Przez dziesięciolecia dominował model, w którym Polonia była postrzegana przede wszystkim jako środowisko znajdujące się poza głównym nurtem polskiego życia. Polacy mieszkający za granicą byli potrzebni, gdy zbierano fundusze, organizowano pomoc dla kraju albo broniono dobrego imienia Polski. Byli jednak znacznie rzadziej traktowani jako pełnoprawny element polskiej wspólnoty strategicznej. To podejście wymaga zmiany. Jeżeli naród polski jest wspólnotą ponad terytorialną, Polonia nie jest jego dodatkiem. Jest jego częścią. Chicago, Nowy Jork, Toronto, Londyn czy Melbourne nie są oczywiście częścią terytorium Rzeczypospolitej. Ale polskie szkoły, organizacje, media, parafie, przedsiębiorstwa, instytucje kulturalne i rodziny tworzą tam przestrzeń polskiej obecności. W XXI wieku ta przestrzeń może stać się jednym z najważniejszych zasobów polskiej racji stanu.

Istnieje jednak paradoks.Polska społeczność jest globalna, ale jest również rozproszona. Miliony ludzi mają polskie korzenie, lecz nie zawsze wiedzą o sobie nawzajem. Organizacje polonijne działają często w izolacji. Media polonijne mają ograniczony zasięg. Przedsiębiorcy nie zawsze wiedzą, gdzie znaleźć innych polskich przedsiębiorców. Naukowcy pracujący na najlepszych uniwersytetach świata nie zawsze są połączeni z polskimi instytucjami naukowymi.

Polskie organizacje w jednym mieście często niewiele wiedzą o organizacjach działających w innym kraju. Problemem nie jest więc brak ludzi. Problemem jest brak infrastruktury, która pozwalałaby tym ludziom się odnaleźć, komunikować i wspólnie działać. To jest być może największa niewykorzystana rezerwa polskiego potencjału.

Jak połączyć globalną wspólnotę?

Jeżeli Pax Polonica ma być projektem XXI wieku, potrzebuje czegoś więcej niż idei. Potrzebuje infrastruktury narodowej wspólnoty. Nie chodzi jednak o stworzenie jednej centralnej organizacji zarządzającej Polonią z Warszawy. Taki model byłby zarówno nierealny, jak i niepożądany. Globalna wspólnota polska powinna być siecią, a nie hierarchią.

Jej centrum nie musiałoby znajdować się w jednym miejscu. Jej siłą byłoby połączenie wielu centrów: Warszawy, Chicago, Nowego Jorku, Toronto, Londynu, Paryża, Berlina, Sydney, São Paulo i dziesiątek innych miejsc.

Można ją określić mianem: Globalnej Sieci Polskiej Wspólnoty. Jej zadaniem byłoby nie zastępowanie istniejących organizacji, lecz łączenie ich ze sobą.

Pierwszy filar: cyfrowa mapa Polaków

Pierwszym krokiem powinno być stworzenie globalnej, cyfrowej infrastruktury polskiej wspólnoty. Potrzebna jest żywa baza — swoista „mapa polskiego świata” — obejmująca organizacje, media, szkoły, przedsiębiorstwa, naukowców, artystów, ekspertów, sportowców, prawników, lekarzy, inżynierów i liderów społecznych. Nie byłby to jedynie katalog adresów. Byłaby to sieć połączeń.

Polski przedsiębiorca w Teksasie powinien móc znaleźć polskiego prawnika w Chicago, inwestora w Warszawie, inżyniera w Kanadzie czy partnera biznesowego w Niemczech. Polski naukowiec w Bostonie powinien móc odnaleźć polskich badaczy w Krakowie. Polska organizacja w Argentynie powinna móc nawiązać współpracę z organizacją w Australii. Technologia pozwala stworzyć taką sieć znacznie łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Drugi filar: wspólna przestrzeń informacyjna

Żadna wspólnota nie może istnieć bez własnej przestrzeni komunikacyjnej. Dlatego potrzebna jest globalna polska przestrzeń medialna, łącząca media działające w kraju i za granicą. Nie musi to być jeden centralny kanał. Powinien to być ekosystem.

Media polonijne mogłyby zachować swoją niezależność, jednocześnie uczestnicząc w wymianie informacji, materiałów, ekspertów i programów. W ten sposób informacja o wydarzeniu w Chicago mogłaby trafić do odbiorców w Warszawie, a analiza eksperta z Warszawy — do Polaków w Teksasie, Toronto czy Londynie. (aby uczestniczyć w globalnej przestrzeni medialnej telefony, z których korzysta ok. 20 milionów członków polskiej diaspory nie mogą być zarejestrowane tylko w Polsce). To stworzyłoby coś, czego polska wspólnota dotąd w pełni nie posiadała i w dalszym ciągu jest z tego procesu wykluczona: wspólną przestrzeń debaty.

Trzeci filar: język i edukacja

Nie można jednak połączyć narodu wyłącznie za pomocą technologii. Potrzebna jest wspólna kultura. Najważniejszym narzędziem pozostaje język polski. Ale trzeba również zaakceptować fakt, że część młodego pokolenia Polonii nie mówi po polsku na poziomie swoich dziadków. Nie można więc budować polskości wyłącznie na wymaganiu perfekcyjnej znajomości języka. Potrzebujemy nowoczesnej edukacji polonijnej: cyfrowej, atrakcyjnej, dostępnej z każdego miejsca na świecie. Młody człowiek w Chicago powinien móc poznać historię Polski nie tylko z podręcznika, ale również poprzez film, podcast, gry edukacyjne, media społecznościowe i bezpośredni kontakt z rówieśnikami w Polsce. Polskość musi stać się doświadczeniem, a nie obowiązkiem.

Czwarty filar: gospodarka

Globalna wspólnota może być również ogromną przestrzenią gospodarczą. Miliony osób polskiego pochodzenia posiadają firmy, kapitał, kompetencje i kontakty biznesowe w krajach o najwyższym poziomie rozwoju gospodarczego. Brakuje jednak jednego elementu: połączenia tych zasobów. Logiczną konsekwencją tego połączenia jest Bank Polonii. Jednakże zdecydowana część Polonii, jeśli nawet posiada kapitał w Polsce jest wykluczona cyfrowo z korzystania z kapitału, który już znajduje się w polskich bankach. Nie są one w stanie obsługiwać klientów zza oceanu.

Potrzebna jest globalna sieć polskich przedsiębiorców, inwestorów i profesjonalistów. Jej celem nie byłoby tworzenie zamkniętej gospodarki etnicznej. Przeciwnie — chodziłoby o wykorzystanie polskich więzi jako platformy wejścia na globalne rynki. Polska firma mogłaby dzięki takiej sieci łatwiej wejść do Stanów Zjednoczonych. Firma polonijna mogłaby znaleźć partnera w Polsce. Polski inwestor mógłby znaleźć projekt w Europie. Wtedy więź narodowa staje się również kapitałem gospodarczym.

Piąty filar: młode pokolenie

Najważniejsze pytanie brzmi jednak: jak połączyć młodych? Jeżeli młode pokolenie Polonii nie będzie czuło związku z Polską, żadna struktura organizacyjna nie przetrwa. Dlatego potrzebujemy globalnej sieci młodych Polaków i osób polskiego pochodzenia. Programy wymiany, staże, wspólne projekty, konkursy, wydarzenia sportowe, konferencje, programy akademickie i wolontariat mogą stworzyć coś więcej niż znajomość Polski. Mogą stworzyć relacje między ludźmi. A każda trwała wspólnota zaczyna się właśnie od relacji. Warunek jest jeden- musi się to odbywać w formie ponad partyjnego i ideologicznego porozumienia.

Szósty filar: reprezentacja

Sieć nie może jednak ograniczać się do kultury i kontaktów społecznych. Jeżeli Polonia jest częścią narodu, musi pojawić się również pytanie o jej reprezentację polityczną. Jak miliony Polaków żyjących poza krajem mogą uczestniczyć w debacie o przyszłości Polski? Czy obecny system jest wystarczający? Czy możliwe są nowe formy reprezentacji Polonii? Czy można stworzyć mechanizmy konsultacyjne, przedstawicielstwo polityczne, światowy kongres Polonii albo inne instytucjonalne rozwiązania?

Są to pytania, których nie można już odkładać na kolejne pokolenia. Siódmy filar: wspólne symbole i wspólna narracja. Każda wspólnota potrzebuje również symboli. Nie wystarczy jednak odwoływać się wyłącznie do przeszłości. Potrzebujemy nowej narracji polskości. Narracji, w której Polak w Warszawie i Polak w Chicago nie są dwiema odrębnymi rzeczywistościami. Narracji, w której sukces Polaka za granicą jest również częścią sukcesu polskiej wspólnoty. Narracji, w której polska kultura nie jest wyłącznie dziedzictwem, ale również narzędziem tworzenia przyszłości.

Sieć zamiast centrum

To jedna z najważniejszych zasad przyszłej Pax Polonica: nie centralizacja, lecz koordynacja. Warszawa nie powinna „zarządzać Polonią”. Chicago nie powinno reprezentować wszystkich Polaków w Ameryce. Londyn nie powinien mówić w imieniu Polaków w Wielkiej Brytanii. Potrzebujemy systemu, w którym poszczególne środowiska zachowują autonomię, ale są połączone wspólną infrastrukturą. To byłaby federacja energii społecznej, a nie hierarchia administracyjna.

W ten sposób może nastąpić fundamentalna zmiana języka. Przestajemy mówić: „Polacy w kraju i Polonia za granicą”. Zaczynamy mówić: „Polacy w Polsce i Polacy na świecie”. To nie jest wyłącznie zmiana terminologiczna. To zmiana sposobu myślenia o narodzie. Polonia przestaje być „zewnętrzem”. Staje się częścią globalnej Polski. W tym sensie Pax Polonica nie powinna być rozumiana wyłącznie jako system bezpieczeństwa czy geopolityczny projekt Europy Środkowo-Wschodniej. Jej głębszy wymiar może być społeczny.

Pax Polonica może być systemem połączeń. Połączeniem Polski z Polakami na świecie. Połączeniem kultury z gospodarką. Połączeniem historii z przyszłością. Połączeniem młodego pokolenia z pokoleniem emigracji. Połączeniem państwa z narodem. Połączeniem potencjału rozproszonego po całym świecie w jeden strategiczny zasób. Nie oznacza to uniformizacji. Przeciwnie.

Globalna wspólnota polska może być różnorodna pod względem doświadczeń, języka, poglądów politycznych i miejsca zamieszkania. To, co ją łączy, nie musi być identycznością. Wystarczy wspólna przestrzeń, wspólna pamięć, wspólne wartości i gotowość do współpracy.

Od nostalgii do odpowiedzialności

Przez znaczną część XX wieku polskość poza granicami Polski była przede wszystkim polskością pamięci. Pamiętano utraconą ojczyznę. Pamiętano wojny. Pamiętano komunizm. Pamiętano rodzinne miejscowości, język i tradycje. XXI wiek powinien być jednak epoką przejścia: od pamięci do odpowiedzialności. Polonia nie powinna już wyłącznie wspominać Polski. Powinna współtworzyć jej przyszłość. Nie jako ciało obce. Nie jako petent. Nie jako klient państwa polskiego.

Jako część narodu polskiego. Polska może być państwem średniej wielkości, ale nie musi być narodem o średnich ambicjach. Jej siła może wynikać nie tylko z terytorium, armii i gospodarki. Może wynikać również z kapitału ludzkiego rozproszonego po całym świecie. Jeżeli miliony Polaków i osób polskiego pochodzenia zostaną połączone poprzez cyfrową infrastrukturę, edukację, kulturę, media, gospodarkę i instytucje reprezentacji, powstanie coś więcej niż Polonia. Powstanie globalna polska wspólnota zdolna do działania. Wtedy pytanie o naród polski XXI wieku otrzymuje nową odpowiedź. Naród nie jest tylko terytorium. Nie jest tylko obywatelstwem. Nie jest tylko językiem. Nie jest tylko pochodzeniem. Jest siecią ludzi, którzy uznają wspólną historię, kulturę i odpowiedzialność za przyszłość. A Pax Polonica może być ideą, która tę sieć nadaje sensowi strategicznemu.

Od narodu rozproszonego do narodu połączonego

Być może najważniejszym zadaniem Polski XXI wieku nie jest już samo odzyskiwanie utraconej podmiotowości. Jest nim zbudowanie zdolności do działania razem. Polak w Warszawie nie musi żyć tak samo jak Polak w Chicago. Polka w Toronto nie musi mieć takich samych doświadczeń jak Polka w Krakowie. Młody człowiek urodzony w Londynie nie musi być kopią swojego dziadka, który przyjechał z Polski. Ale wszyscy mogą należeć do jednej wielkiej wspólnoty, jeżeli stworzymy dla nich przestrzeń spotkania. Dlatego przyszłość Pax Polonica nie powinna być budowana wyłącznie w gabinetach polityków. Powinna być budowana w sieciach ludzi. W szkołach. W mediach. Na uniwersytetach. W przedsiębiorstwach. W organizacjach społecznych. W przestrzeni cyfrowej. I przede wszystkim — między ludźmi.

Pax Polonica XXI wieku powinna więc oznaczać nie polską dominację, lecz polskie połączenie. Połączenie narodu rozproszonego w jeden organizm społeczny. Połączenie państwa z jego diasporą. Połączenie pamięci z przyszłością. Połączenie potencjału milionów ludzi w jeden kapitał narodowy. I właśnie wtedy globalny naród polski przestanie być tylko sumą milionów indywidualnych historii. Stanie się wspólnotą zdolną świadomie kształtować własną przyszłość.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także