Raport za 200 tys. zł napisała AI? Kompromitacja resortu

Raport za 200 tys. zł napisała AI? Kompromitacja resortu

Dodano: 
Raport "Polaków Portret Własny"
Raport "Polaków Portret Własny" Źródło: Marka Polska - raport
Polacy mówią po mandaryńsku, a Katowice leżą w "północnym centrum" kraju. Takie treści podaje raport "Polaków Portret Własny", który opłaciło Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Uwagę na sprawę zwrócił Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego, który w obszernej serii wpisów na portalu X przybliża treść raportu.

Chodzi o publikację "Polaków portret własny – Część I. Raport o DNA marki Polska – perspektywa wewnętrzna", który przez autorów jest prezentowany jako "pierwsze tak kompleksowe badania o tym, kim jesteśmy, jakie wartości kształtują nasz wizerunek i jak widzimy potencjał Polski". Za raport odpowiada Fundacja Marka Polska Think Tank oraz Akademia Leona Koźmińskiego.

Polacy opanowali język mandaryński! Raport wygenerowała AI?

Na kolejnych stronach nie brakuje zupełnie kuriozalnych błędów. W jednym miejscu czytamy np. że Katowice leżą na "północnym centrum" Polski. W innym miejscu czytamy, że młode pokolenie Polaków (95 procent!) mówi płynnie po angielsku, a dodatkowo powszechna jest znajomość niemieckiego, francuskiego czy mandaryńskiego.

Co więcej składnia zastosowana w raporcie bywa nieraz kuriozalna i niepoprawna. W niektórych częściach tekstu pojawiają się nie tylko anglicyzmy, ale wprost słowa w obcym języku, mimo że struktura wywodu w żaden sposób tego nie usprawiedliwia. Jeden z fragmentów publikacji wygląda następująco:

“HIPOTEZA PSYCHOLOGICZNA: To wskazuje na SYNDROM IMPOSTORA na POZIOMIE NARODOWYM – Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI”.

W innym miejscu z kolei autorzy raportu uznają, że Polska miała tylko pięciu noblistów.

Raport pełen błędów. Podpisała prof. Mróz-Gorgoń

Meitz w swych wpisach zwraca na szereg błędów, jakie zawiera raport. Problemy zaczynają się już bowiem na poziomie samej struktury dokumentu. Kierownikiem i głównym autorem raportu jest dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń (Pełnomocnik Rządu ds. promocji marki Polski) wraz z zespołem, w skład którego wchodzą osoby z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Tymczasem raport już na samym początku zawiera kompromitujące błędy w samym sposobie robienia przypisów.

Przypisy bowiem zaczynają się od numerów 1, 2, 3, a następnie – zamiast 4 – pojawia się przypis nr 41, a kolejny to już nr 517. Na kolejnych stronach nie brakuje podobnych błędów – przypisy pojawiają się bez żadnego ładu i porządku, a część z nich jest po prostu pusta.

Jeszcze ciekawiej wygląda bibliografia, w której – przy wielu pozycjach – widnieją skróty "n.d" charakterystyczne dla anglojęzycznych opracowań. Tak podstawowych błędów nie dopuszcza się na poziomie pisania pracy licencjackiej, nie mówiąc już o poważniejszych publikacjach.

Poważne problemy pojawiają się przy proponowanej metodologii – jak wskazuje Meitz raport sam sobie zaprzecza na kolejnych stronach, a po bliższym przeanalizowaniu dokumentu okazuje się, że nie wiadomo, ile dokładnie godzin poświęcono na badania.

"Mamy panią profesor, w randze Sekretarza Stanu, z funkcją pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polska. Mamy też raport, w którym jest wskazana jako kierownik merytoryczny projektu i autor raportu. Mamy również 200 000 złotych, jakie Ministerstwo Sportu i Turystyki przekazało Stowarzyszeniu Konferencje i Kongresy w Polsce na realizację zadania publicznego “Marka Polska – podstrategia turystyczna”, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki na podstawie umowy nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS z dnia 5.06.2025 r. Ja, po lekturze tego raportu, mam też bardzo dużo pytań" – podsumowuje Meitz.

Czytaj też:
Koniec deepfake'ów? Nowe przepisy zmienią kampanię wyborczą
Czytaj też:
Biznes zawiedziony AI. "Wynik bez zmian"

Źródło: DoRzeczy.pl / X - Sebastian Meitz
Czytaj także