Prokuratura oskarża go m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, obrót narkotykami oraz przestępstwa związane z kradzieżą Audi Q7. Patryk M. nie przyznał się do winy. Przed sądem przekonywał, że na jego sprawę wpływ miała polityka.
Proces rozpoczął się w poniedziałek, 24 sierpnia. Akt oskarżenia obejmuje siedem zarzutów – sześć wobec niego i jeden wobec Adriana R. „Wielki Bu” nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów. Odczytał przygotowane wcześniej oświadczenie i zapowiedział, że będzie odpowiadał tylko na pytania swojego obrońcy, mec. Łukasza Isenko.
Ponad 50 kg narkotyków
Według prokuratury Patryk M. miał w latach 2017–2018 działać w zorganizowanej grupie przestępczej funkcjonującej na Pomorzu, w innych częściach Polski, a także w Holandii i Hiszpanii. Grupa miała zajmować się produkcją i obrotem m.in. marihuaną, kokainą, amfetaminą, haszyszem, mefedronem, klefedronem i ecstasy.
Patryk M. miał uczestniczyć w co najmniej trzech transakcjach obejmujących łącznie ponad 50 kg narkotyków. W materiałach pojawia się m.in. 17 kg marihuany o wartości około 850 tys. zł oraz 2 kg amfetaminy warte około 60 tys. zł. – Nie brałem udziału w transakcjach związanych z obrotem nielegalnymi substancjami – oświadczył przed sądem.
Oskarżony zakwestionował również wiarygodność obciążających go relacji. – Oskarżenie człowieka na podstawie świadka, który opowiada o setkach transakcji narkotykowych z udziałem kilkudziesięciu, jak nie ponad setki osób, rozgrywających się na przestrzeni 10 lat, wydaje się z założenia błędne, niewiarygodne i pozbawione logiki – mówił.
Wśród osób obciążających Patryka M. są Bartosz B. ps. "Balon" i Łukasz B. ps. "Mechanik". "Balon", były szef bojówki związanej z Lechią Gdańsk, podjął współpracę z prokuraturą i został świadkiem koronnym.
"Na śledztwo miała wpływ polityka"
Patryk M. twierdzi, że znaczenie ma sposób, w jaki jego sprawę wyłączono z większego śledztwa prowadzonego w Lublinie. Zwracał uwagę, że spośród osób podejrzewanych o działalność w tej samej grupie to jego sprawa jako pierwsza trafiła do sądu. – Uważam, że na śledztwo i niektóre decyzje procesowe [w mojej sprawie] miała wpływ polityka – powiedział. – O politycznych naciskach niech świadczy fakt, że jako jednemu z ostatnich postawiono mi zarzuty, a jako pierwszy i jedyny członek tejże grupy siedzę na ławie oskarżonych. Chodzi o przekaz medialny, jak jestem tutaj wprowadzany w kajdankach w asyście policji – przekonywał.
Podobne stanowisko przedstawił jego obrońca.
Zatrzymanie w Hamburgu
Patryk M. został zatrzymany 12 września 2025 r. na lotnisku w Hamburgu, gdzie oczekiwał na lot do Dubaju. Do Polski przekazano go 6 listopada. Od tego czasu pozostaje w tymczasowym areszcie. Przed sądem przekonywał, że nie uciekał przed organami ścigania. – Cały czas byłem dostępny dla organów ścigania. W Dubaju miałem umówione spotkanie z funkcjonariuszami ABW w innej sprawie – mówił.
Obrońca "Wielkiego Bu" złożył wniosek o uchylenie tymczasowego aresztowania. Zaproponował dozór policji, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł. Prokurator sprzeciwił się wnioskowi, wskazując m.in. na obawę matactwa oraz grożącą oskarżonemu wysoką karę.
Decyzja w sprawie dalszego stosowania tymczasowego aresztowania ma zapaść 26 sierpnia.
Czytaj też:
"Wielki Bu" z aktem oskarżenia. Prokuratura stawia siedem zarzutów Czytaj też:
Głośny wywiad Tuska. "Z nim naprawdę stało się coś złego"
