Od prawdziwych państw, które autentycznie sterują sobą i otoczeniem w swoim własnym interesie, odróżnił neokolonie i kolonie. Te pierwsze posiadają formalnie własne organy państwowe – prezydenta, rząd, parlament, etc. – które jednakże obsadzone są przez ludzi mentalnie i finansowo zależnych od obcych ośrodków sterowniczych i przez to sterują swoimi państwami w interesie obcych, często nawet o tym nie wiedząc. Kolonia natomiast nie udaje, że jest państwem – posiada zarządców, którzy w sposób jawny podlegają obcym metropoliom i funkcjonuje tylko i wyłącznie w interesie tychże metropolii.
Sam docent Kossecki nie miał wątpliwości, że III RP jest neokolonią, a nie suwerennym państwem. Powstały formalnie w 1989 r. twór od samego początku zarządzany był przez „elity” mentalnie całkowicie zależne od zachodnich ośrodków sterowniczych, a także przez nie kupione. Należy jednak zadać pytanie, czy ta diagnoza jest jeszcze aktualna, tzn. czy obecnie nie jest jeszcze gorzej.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
