Poseł przypomina o busyfikacji i ostrzega, by nie dać wciągnąć Polski do wojny

Poseł przypomina o busyfikacji i ostrzega, by nie dać wciągnąć Polski do wojny

Dodano: 
Wołodymyr Zełenski, Donald Tusk
Wołodymyr Zełenski, Donald Tusk Źródło: PAP / Vladyslav Musiienko
Widzimy filmiki i zdjęcia, jak cywile łapani siłą na ulicach miast i wiosek ukraińskich, są dowożeni na front w kajdanach na rękach, żeby nie uciekli – zwraca uwagę prof. Andrzej Zapałowski. – Ale sytuacja jest bardzo poważna także dla Polski.

W rozmowie z Jerzym Karwelisem na kanale "Do Rzeczy" zajmujący się m.in. kwestiami wojskowości prof. Andrzej Zapałowski, poseł Konfederacji, tłumaczył, że wbrew temu, co podawane jest w mediach w Polsce, Rosja nie chyli się ku przegranej w wyniku ukraińskich ataków na jej rafinerie i infrastrukturę paliwową. Jedna kwestia to propaganda mediów, a druga – społeczeństwo nie ma czasu samodzielnie analizować sytuacji militarnej i strategicznej.

Uderzenia Ukrainy na terytorium Rosji. Propaganda mediów a rzeczywistość

– Społeczeństwo nie patrzy na potencjał Rosji w wymiarze geostrategicznym. Przecież w rzeczywistości Rosja ma nieprawdopodobną głębię strategiczną, której Ukraina nie ma. Rosja ma surowce, ma przemysł zbrojeniowy, produkuje kilka razy więcej środków bojowych niż czterokrotnie większa demograficznie Unia Europejska – zwrócił uwagę Zapałowski.

– Uderzenia ukraińskie na Rosję są punktowe. Niszczone są punkty, a cały system zostaje. [...] Z informacji, które można uzyskać na fachowych portalach, widać, że przez uderzenia w rafinerie kłopoty może mieć tylko przemysł cywilny, bo armii nie brakuje. Armia jest na bieżąco w pełni zaopatrywana we wszystkie paliwa – podkreślił.

Rosja przeprowadzi mobilizację?

Zapałowski zwrócił uwagę, że jeżeli prawdą okażą się informacje tzw. białego wywiadu o mobilizacji po wyborach do Dumy Państwowej od 300 do 500 tysięcy żołnierzy, to Ukraina nie będzie miała już kim pokryć ewentualnej nowej linii frontu. Ponadto, od dwóch lat w Rosji cały nowy sprzęt był magazynowany, a na front wysyłano tylko sprzęt remontowany. – Jeżeli to się potwierdzi, jeśli Rosjanie rozszerzą front o kolejne kilkaset kilometrów – między Sumami a Czernichowem, to Ukraińcy będą mieli katastrofalny problem, żeby zaryglować ten front – powiedział profesor.

Busyfikacja na Ukrainie. Cywile porywani na front

– Budanow wygadał się, że miesięcznie Ukraińcy tracą – zabitych i rannych – 30 tysięcy żołnierzy. Widzimy filmiki i zdjęcia, jak cywile łapani siłą na ulicach miast i wiosek ukraińskich, są dowożeni na front w kajdanach na rękach, żeby nie uciekli. Jeżeli będą tak zmotywowanych żołnierzy wysyłać na front, to oni przy pierwszej okazji wywieszą białą flagę – dodał Zapałowski.

Filmiki pokazujące porywanie cywilów z ulic na front Ukraińcy zamieszczają na serwisach internetowych – między innymi na X. Potocznie mówi się o tym "busyfikacja". Zamaskowani funkcjonariusze centrów rekrutacji podjeżdżają autem, często busem i starają się zaatakować cywila z zaskoczenia. W kilku wciągają do pojazdu przypadkową pojedynczą osobę, po czym pośpiesznie odjeżdżają.

Wciąganie Polski do wojny. Zapałowski ostrzega

Ekspert dodał, że sytuacja jest niebezpieczna dla Polski, bo Zełenski nie ma innego wyjścia niż próbować wciągać inne państwa do wojny. – Sytuacja jest bardzo poważna także dla Polski. Myślę, że Zełenski będzie stosował coraz więcej prowokacji, działań pod obcą flagą, które będą miały wciągać Polskę i inne kraje europejskie do wojny na Ukrainie, bo wie, że innego wyjścia nie ma – powiedział, apelując do rządzących, aby uważali.

Czytaj też:
Poseł ostrzega: Chcą nas wprowadzić do wojny. Takie mam wrażenie
Czytaj też:
Julia Mendel: Zełenski zrobił z Ukrainy małą Rosję

Czytaj także