Głośna kradzież Lexusa Tuska. Jeden z oskarżonych odpowie też za inne przestępstwa

Głośna kradzież Lexusa Tuska. Jeden z oskarżonych odpowie też za inne przestępstwa

Dodano: 
Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk Źródło: PAP / Tomasz Waszczuk
Jest akt oskarżenia w sprawie kradzieży Lexusa należącego do rodziny premiera Donalda Tuska.

Przed sądem staną Łukasz W. i Stefan N. Prokuratura zarzuca im wspólną kradzież z włamaniem. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że pierwszy z mężczyzn ma odpowiadać także za kradzieże dwóch innych samochodów i używanie podrobionych tablic rejestracyjnych.

Kradzieże i podrobione tablice

Łukasz W. został, oprócz kradzieży samochodu należącego do rodziny premiera, został oskarżony o dwie inne kradzieże z włamaniem do samochodów. Do obu miało dojść w Elblągu i Sopocie na szkodę innych osób. Prokuratura zarzuca mu również trzy przestępstwa związane z podrobionymi tablicami rejestracyjnymi.

Jak przekazał prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, chodzi o "użycie jako autentycznych podrobionych tablic rejestracyjnych poprzez umieszczenie ich na uprzednio skradzionych samochodach". O rozszerzeniu sprawy prokuratura informowała już w marcu. Łukasz W. miał wtedy łącznie pięć zarzutów. – Podejrzanemu prokurator zarzucił popełnienie kolejnych przestępstw, w tym przeciwko mieniu. Aktualnie Łukaszowi W. ogłoszono łącznie pięć zarzutów, z czego trzy dotyczą przestępstwa kradzieży z włamaniami do samochodów popełnionych w warunkach powrotu do przestępstwa – informował prok. Duszyński.

Łukasz W. nadal pozostaje w areszcie. Stefan N. opuścił areszt w lutym. Według medialnych doniesień, obaj mają powiązania ze środowiskiem pseudokibiców Lechii Gdańsk. Za kradzież z włamaniem grozi do 10 lat więzienia.

Lexus zniknął spod domu premiera

Samochód rodziny Donalda Tuska skradziono w nocy z 9 na 10 września 2025 r. w Sopocie, w pobliżu prywatnego domu premiera. Kilka godzin później policja odnalazła Lexusa w Gdańsku-Kokoszkach.

Łukasz W. został zatrzymany kilka dni później na lotnisku w Gdańsku przed wylotem do Bułgarii. Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Stefana N. zatrzymano w październiku.

Po kradzieży sprawę analizowała również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Czytaj też:
Komendant SOP odwołany. "Nie może wykonywać swoich obowiązków"
Czytaj też:
Zmiana na czele SOP. W tle kradzież auta rodziny Tuska

Źródło: Rzeczpospolita / Wirtualna Polska
Czytaj także