Girzyński: Spór o kartę LGBT + to nie jest problem Trzaskowskiego, ale Schetyny

Girzyński: Spór o kartę LGBT + to nie jest problem Trzaskowskiego, ale Schetyny

Zbigniew Girzyński
Zbigniew Girzyński / Źródło: PAP / Tytus Żmijewski
Dodano 10
Decydując się na podpisanie karty LGBT + prezydent Warszawy nie kierował się bynajmniej poparciem dla związków partnerskich wśród Polaków, ale realnym zyskiem w stolicy. Mieście liberalnym, w którym tego typu postulaty zyskują poklask. Stosunek do karty LGBT w innych regionach kraju nie jest problemem Trzaskowskiego, ale Schetyny i Koalicji Europejskiej – mówi portalowi DoRzeczy.pl dr Zbigniew Girzyński, historyk Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, poseł Prawa i Sprawiedliwości w latach 2001 – 2015.

Wygląda na to, że karta LGBT+ nie cieszy się wielkim poparciem wśród Polaków. Dlaczego więc Pana zdaniem Rafał Trzaskowski zdecydował się na tak zdecydowane lansowanie tego projektu?

Dr Zbigniew Girzyński: Polacy w większości nie popierają tego typu ideologicznych projektów. I w skali ogólnokrajowej bez wątpienia Rafał Trzaskowski nie zyskał tym poklasku. Jednak decydując się na podpisanie karty LGBT + prezydent Warszawy nie kierował się bynajmniej poparciem dla związków partnerskich wśród Polaków, ale realnym zyskiem w stolicy. Mieście liberalnym, w którym tego typu postulaty zyskują poklask. Stosunek do karty LGBT w innych regionach kraju nie jest problemem Trzaskowskiego, ale Schetyny i Koalicji Europejskiej.

Czy można powiedzieć, że Trzaskowski zyskuje w stolicy, ale w skali ogólnopolskiej jest problemem dla Koalicji Europejskiej i całej opozycji?

W pewnym sensie problemem jest, bo tego typu pomysły nie pomagają wygrać Koalicji Europejskiej w skali całego kraju, mogą co najwyżej przynieść wzrost poparcia w Warszawie. Z drugiej strony, w pewnym aspekcie może pomagać. Bo problemem dla KE jest partia Wiosna Roberta Biedronia. Gdyby przeanalizować poprzednie wybory, zsumować wyniki wszystkich partii tworzących Koalicję Europejską, powinny razem uzyskać 44 proc. KE w żadnym sondażu takiego wyniku nie ma. A więc głosy tych partii nie dodają się. Otwarte jest pytanie, czy Trzaskowski podejmując ideologiczne decyzje w stolicy nie poszerza elektoratu o potencjalnych wyborców Wiosny. Bo walka w interesie LGBT to postulat, z którym ja się nie zgadzam, ale to jedyny konkretny postulat tego środowiska. Postulat ważny dla dość wąskiej grupy społecznej, ale jego realizacja może pomóc ten elektorat przynajmniej częściowo przejąć. Tu pokazuje się taki dwugłos – do ludzi bardziej nastawionych lewicowo swój przekaz kieruje Rafał Trzaskowski, do tych bardziej konserwatywnie – Grzegorz Schetyna.

Konserwatywna kotwica – to było zapowiadane, w wypowiedziach Schetyny. Patrząc jednak dziś na Koalicję Europejską, trzeba ocenić, że z tej konserwatywnej kotwicy niewiele zostało…

Wydaje się, że to celowe działanie – w wyborach europejskich KE skręca mocno w lewo. Sojusz z postkomunistami, Włodzimierz Cimoszewicz, symbol postkomunistycznej lewicy, na eksponowanym miejscu w Warszawie, czy wspomniane postulaty światopoglądowe są dowodem na to, że w wyborach europejskich KE idzie właśnie po taki elektorat, próbując przy okazji zmarginalizować, przynajmniej osłabić Biedronia i jego ruch. W wyborach europejskich to sensowna i przemyślna strategia.

Dlaczego?

Są to wybory, w których frekwencja jest najmniejsza. Idą głosować ludzie zdeklarowani, o wyrazistych poglądach. Stąd na przykład doskonały wynik Korwina pięć lat temu, którego partia – Kongres Nowej Prawicy dostał się do PE. Jestem natomiast przekonany, że przed wyborami do polskiego Sejmu i Senatu PO nagle odświeży sobie pamięć o konserwatywnych ideach i na jej liście znajdą się też politycy swego czasu uznawani za konserwatystów.

Czytaj także:
"Trzeba dać odpór homopropagandzie". Winnicki zaprasza rodziców do Sejmu ws. karty LGBT+

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ pha
 10
  • Safona IP
    POdstępne POdchody POd POLSKIE DZIECI !!!!
    Nasze Dzieci NIE dla wyuzdanych ciągot dewiantów !!!

    Precz z waszymi zboczonymi POżądaniami !!!
    PRECZ do Sodomy i Gomory, tam wasze miejsce !!!!!!!
    *****

    "Zabójczy dotyk"

    Pytia Grzeszna -Wykidawa
    Wespół z dewiantami ….
    Chce uczyć małe dzieci
    Co to „dobry, a co zły dotyk ”

    To bardzo ważna sprawa !!!
    W procesie POznawczym:
    Od rzemyczka do koniczka
    Od dotyku do gwałciku

    Od przyjemności do lubieżności
    Od onanizmu do homoseksualizmu
    Od homoseksualizmu do ekshibicjonizmu
    Od masturbacji do  eksterminacji

    Od LGBT inwazji do hetero eutanazji….

    Pytio Grzeszna-Wykidawo, Rafale, Rabi…!
    A kiedy już POznam wasz dobry i zły dotyk,
    To czy wyrośnie ze mnie dziewczynka
    Czy już może więcej chłopczyk !!!??
    Dodaj odpowiedź 2 2
      Odpowiedzi: 0
    • Ksawery IP
      To nie jest problem Trzaskowskiego, to nie jest problem Schetyny to jest problem Polski którą zamieszkuje prymitywny lud który nie rozumie i nie chce szanować praw człowieka,
      Dodaj odpowiedź 6 5
        Odpowiedzi: 0
      • Love pis IP
        Spytacie więc, dlaczego jesteśmy razem? Oto moja historia…
        Będąc w liceum poznałem chłopaka, którego imienia wolałbym nie wymieniać, niech będzie XYZ. Był ode mnie starszy o cztery lata. Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych. Potem jedna kawa, druga, kolacja, wspólny wypad. Nasza znajomość się rozkręcała, a ja czułem, że z tego może coś być. Zakochiwałem się. Czułem, że on też. Byliśmy coraz bliżej siebie, nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Nigdy ze sobą nie spaliśmy, bo ja nie chciałem się spieszyć. On to szanował. Był wyrozumiały, zabawny, inteligentny i zawsze czułam się przy nim bezpiecznie. Tylko czasami miał jakieś swoje humorki. Zachowywał się jak kobieta w czasie okresu… Nic mu się nie podobało, nie dało się z nim rozmawiać. Szanowałam to, bo każdy ma jakieś swoje wady. W takich chwilach po prostu sobie odpuszczałem i znikałem mu z oczu. I tak było nam dobrze.


        Po sześciu miesiącach nastąpiło coś, co spowodowało moje załamanie. Zerwał ze mną, od tak, bez konkretnego powodu. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę… Napisał mi to w liście, który zostawił mi w skrzynce. Od razu ruszyłem do niego do domu, aby mi to wyjaśnił, to dowiedziałem się, że wyjechał. Od tak wyjechał, nie zostawiając nowego adresu. Myślałem, że moje serce eksploduje. Nie wiedziałem, co ze sobą począć. Na początku zamknąłem się w pokoju i nie wiem jak długo nie wychodziłem. Po jakimś czasie koleżanki namówiły mnie, abym się zabawił , bo nie ma co beczeć za jednym gdy tego kwiatu jest pół światu. Poszedłem z nimi na dyskotekę. Na początku nie ciągnęło mnie do zabawy, ale po drugim drinku zapomniałem o złamanym sercu i ruszyłem na parkiet. Tam zahaczyłem o pewnego przystojnego bruneta z błękitnymi oczami równie zalanymi alkoholem jak moje.

        Tańczyliśmy, potem chwilę gadaliśmy; okazało się, że mieszka tuż obok i to tam poszliśmy dokończyć imprezę...
        Rano obudziłem się w jego łóżku z głową na jego nagim torsie. Kac był niesamowity, ale wyrzuty sumienia jeszcze większe. Z jego strony nie poczułam takiego zażenowania. Zrobił nam śniadanie, uprzednio przygotował kąpiel… Miał w sobie takie coś, że nawet nie chciałam uciekać. Zaczęliśmy rozmawiać na trzeźwo, okazało się, że jest siedem lat ode mnie starszy, po magisterce, nazywa się Andrzej, a to mieszkanie dostał w spadku po ciotce itd. Polubiłem go, był oczytany i zabawny, ale nadal bolała mnie moja moralność, bo nigdy wcześniej się tak nie zachowywałem. Porozmawialiśmy o tym co się wydarzyło, starałem mu się jakoś wytłumaczyć, ale on mnie uciszył, stwierdził, że sam też się tak nigdy nie zachowywał, ale to może oznaczać, że to jakieś przeznaczenie. Nie wiem co w nim było, ale miał ten jakiś urok i pod jego wpływem, dałam mu mój numer. I tak odezwał się kolejnego dnia i kolejnego, a ja czułem się coraz dziwniej, Nie psychicznie, lecz fizycznie. Męczyły mnie nudności, dziwne pobolewanie brzucha. Gdy zaczął spóźniać mi się okres to zrobiłem test ciążowy. Wyszedł pozytywnie…

        Andrzej zaakceptował ten fakt, zaopiekował się mną, mi udało się skończyć liceum zanim ciąża stała się widoczna. Pobraliśmy się po narodzinach naszej córki, Małgosi. To był ślub z rozsądku. To znaczy Andrzej mnie kocha, tak czuję, ale obawiam się, że on odczuwa, że moje uczucia nie są takie, jak być powinny. Ja go bardzo lubię i szanuję, troszczy się o nas i nawet mnie pociąga, więc ze sprawami sypialnianymi nie mamy problemów, ale to nie jest to uczucie. Jest mi z nim dobrze, ale go nie kocham…
        Dodaj odpowiedź 1 6
          Odpowiedzi: 0
        • Love pis IP
          Spytacie więc, dlaczego jesteśmy razem? Oto moja historia…
          Będąc w liceum poznałem chłopaka, którego imienia wolałbym nie wymieniać, niech będzie XYZ. Był ode mnie starszy o cztery lata. Poznaliśmy się przez wspólnych znajomych. Potem jedna kawa, druga, kolacja, wspólny wypad. Nasza znajomość się rozkręcała, a ja czułem, że z tego może coś być. Zakochiwałem się. Czułem, że on też. Byliśmy coraz bliżej siebie, nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Nigdy ze sobą nie spaliśmy, bo ja nie chciałem się spieszyć. On to szanował. Był wyrozumiały, zabawny, inteligentny i zawsze czułam się przy nim bezpiecznie. Tylko czasami miał jakieś swoje humorki. Zachowywał się jak kobieta w czasie okresu… Nic mu się nie podobało, nie dało się z nim rozmawiać. Szanowałam to, bo każdy ma jakieś swoje wady. W takich chwilach po prostu sobie odpuszczałem i znikałem mu z oczu. I tak było nam dobrze.


          Po sześciu miesiącach nastąpiło coś, co spowodowało moje załamanie. Zerwał ze mną, od tak, bez konkretnego powodu. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę… Napisał mi to w liście, który zostawił mi w skrzynce. Od razu ruszyłem do niego do domu, aby mi to wyjaśnił, to dowiedziałem się, że wyjechał. Od tak wyjechał, nie zostawiając nowego adresu. Myślałem, że moje serce eksploduje. Nie wiedziałem, co ze sobą począć. Na początku zamknąłem się w pokoju i nie wiem jak długo nie wychodziłem. Po jakimś czasie koleżanki namówiły mnie, abym się zabawił , bo nie ma co beczeć za jednym gdy tego kwiatu jest pół światu. Poszedłem z nimi na dyskotekę. Na początku nie ciągnęło mnie do zabawy, ale po drugim drinku zapomniałem o złamanym sercu i ruszyłem na parkiet. Tam zahaczyłem o pewnego przystojnego bruneta z błękitnymi oczami równie zalanymi alkoholem jak moje.

          Tańczyliśmy, potem chwilę gadaliśmy; okazało się, że mieszka tuż obok i to tam poszliśmy dokończyć imprezę...
          Rano obudziłem się w jego łóżku z głową na jego nagim torsie. Kac był niesamowity, ale wyrzuty sumienia jeszcze większe. Z jego strony nie poczułam takiego zażenowania. Zrobił nam śniadanie, uprzednio przygotował kąpiel… Miał w sobie takie coś, że nawet nie chciałam uciekać. Zaczęliśmy rozmawiać na trzeźwo, okazało się, że jest siedem lat ode mnie starszy, po magisterce, nazywa się Andrzej, a to mieszkanie dostał w spadku po ciotce itd. Polubiłem go, był oczytany i zabawny, ale nadal bolała mnie moja moralność, bo nigdy wcześniej się tak nie zachowywałem. Porozmawialiśmy o tym co się wydarzyło, starałem mu się jakoś wytłumaczyć, ale on mnie uciszył, stwierdził, że sam też się tak nigdy nie zachowywał, ale to może oznaczać, że to jakieś przeznaczenie. Nie wiem co w nim było, ale miał ten jakiś urok i pod jego wpływem, dałam mu mój numer. I tak odezwał się kolejnego dnia i kolejnego, a ja czułem się coraz dziwniej, Nie psychicznie, lecz fizycznie. Męczyły mnie nudności, dziwne pobolewanie brzucha. Gdy zaczął spóźniać mi się okres to zrobiłem test ciążowy. Wyszedł pozytywnie…

          Andrzej zaakceptował ten fakt, zaopiekował się mną, mi udało się skończyć liceum zanim ciąża stała się widoczna. Pobraliśmy się po narodzinach naszej córki, Małgosi. To był ślub z rozsądku. To znaczy Andrzej mnie kocha, tak czuję, ale obawiam się, że on odczuwa, że moje uczucia nie są takie, jak być powinny. Ja go bardzo lubię i szanuję, troszczy się o nas i nawet mnie pociąga, więc ze sprawami sypialnianymi nie mamy problemów, ale to nie jest to uczucie. Jest mi z nim dobrze, ale go nie kocham…
          Dodaj odpowiedź 0 4
            Odpowiedzi: 0
          • POKO to jeden wielki psychiatryk IP
            Ciekawe kiedy Rafałek w imię tolerancji i brak dyskryminacji pozwoli homo komuś tam na stosunki płciowe ze zwierzętami i roślinami oraz prawo głosu dla zwierząt.
            Dodaj odpowiedź 9 3
              Odpowiedzi: 0
            • smutas IP
              Co jest nienormalnego w związkach partnerskich? Czy ten "historyk" ma jakąś fobię? Jesteśmy czarna plamą na mapie Europy bo chyba tylko u nas nie sa dozwolone. Oczywiście inne pytanie to związki tej samej płci ale niby jakim prawem państwo ma utrudniac życie swoim obywatelom?
              Natomiast ten wymyslony "problem" to wreszcie, po wyborach samorządowych, prawidlowa diagnoza sytuacji. Skoro i tak głosuja na Koalicję głownie miasta, a wieś chce powrotu komuny to w żaden sposób nie zaszkodzi w postulatach to co na Zachodzie jest standartem wolności. Zresztą bardzo tu pomogła histeryczna reakcja Prezesa na próbę nauki tolerancji w szkołach i jednocześnie równie histeryczna próba obrony pedofila z pomnika. Ludzie widzą, że można żyć inaczej.
              Każdy kto był w pracy w Angli, a ludzie stamtąd powoli wracają, jest przyzwyczajony do innego standartu życia. Jednocześnie większość widziała do czego doprowadza ściaganie milionami imgrantów i także za to ludzie nienawidzą PiS-u...
              Dodaj odpowiedź 5 12
                Odpowiedzi: 1
              • Dzialacz PO IP
                Jakie prawa ma wiekszpsc bo jakie maja pedaliska to wiem np tramwaje NUR FUR PEDAL.
                Dodaj odpowiedź 20 3
                  Odpowiedzi: 0
                • rzeczywistość IP
                  To jest zmyślony problem. Ideologiczna papka dla rozrywki gawiedzi obu stron. Jedni mogą poszczuć na lesbijki, drudzy ubrać się w szatki obrońców uciśnionych.
                  Prawdziwy problem będzie w czerwcu, gdy podwójny rocznik dzieci będzie walczył o pojedyncze+ miejsca w wymarzonych szkołach. I wrześniu, gdy podwójny rocznik trzeba będzie upchnąć w tych szkołach wymarzonych i mniej wymarzonych.
                  Dodaj odpowiedź 6 17
                    Odpowiedzi: 0
                  • Karmazynowy szpadel. IP
                    "Najpierw przyzwyczajmy ludzi, że związki partnerskie to nie jest samo zło, że nie niszczą tkanki społecznej i polskiej rodziny. Potem łatwiej będzie o kolejne kroki, o równość małżeńską z adopcją" - mówi w rozmowie DGP Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy.
                    Dodaj odpowiedź 8 11
                      Odpowiedzi: 0

                    Czytaj także