Decyzja Barbary Nowackiej wciąż kierującej resortem edukacji narodowej, o uczynieniu przedmiotu nazwanego edukacją zdrowotną obowiązkowym od 1 września bieżącego roku, jest kwintesencją poczynań tej pani, której każde, ale to każde rozporządzenie poświadcza to jedynie, że nie ma pojęcia o tym, jak ważnym resortem przyszło jej zarządzać, za to sprawując swoją funkcję, zachowuje się niczym słoń w składzie porcelany.
„Dwie godziny religii to przesada” – stwierdziła np. ta ministra z tuskowego nadania z dozą pewności siebie równą bezczelności, czyli innymi słowy mówiąc, z charakterystyczną dla jej formacji politycznej hucpą. I dodała: „Moja propozycja będzie polegała na ograniczeniu lekcji religii do jednej godziny płatnej z budżetu państwa; jeżeli będzie decyzja samorządu, rodziców, że chcieliby tych godzin więcej, będzie to ich decyzją, także finansową”.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
