EkonomiaOdbudowa polskich stoczni

Odbudowa polskich stoczni

Stocznia Szczecińska
Stocznia Szczecińska / Źródło: Flickr / Get Media PR Lukas Zajac
Dodano 7
W najbliższych latach Marynarka Wojenna przejdzie szeroko zakrojoną modernizację techniczną. Flota zostanie odnowiona i powiększona, a zadanie to w dużej części zrealizuje Polska Grupa Zbrojeniowa. – Dlatego odbudowujemy potencjał przemysłowy i pod szyldem PGZ tworzymy największą grupę stoczniową na Bałtyku – mówi Arkadiusz Siwko, szef Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Projekty dotyczące floty Marynarki Wojennej zajmują szczególnie ważne miejsce w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP. Zadania z tego zakresu zostały ujęte w programie operacyjnym „Zwalczanie zagrożeń na morzu”. Najważniejsze z nich dotyczą wzbogacenia floty Marynarki Wojennej RP o trzy nowoczesne niszczyciele min „Kormoran II”, trzy okręty patrolowe z funkcją zwalczania min „Czapla”, trzy okręty obrony wybrzeża „Miecznik” oraz trzy nowoczesne okręty podwodne „Orka”. 

Silna flota - wyzwania dla przemysłu

W najbliższych latach polska Marynarka Wojenna otrzyma kilkanaście okrętów różnego typu. Zgodnie z zamierzeniem Ministerstwa Obrony Narodowej znaczny udział przy ich produkcji mają mieć polskie podmioty. Już teraz w portfelu spółek narodowego koncernu obronnego, czyli Polskiej Grupy Zbrojeniowej, znajdują się Stocznia Remontowa „Nauta”, Morska Stocznia Remontowa „Gryfia”, a także Szczeciński Park Przemysłowy (dawna Stocznia Szczecińska), który w styczniu br. został włączony do struktury grupy PGZ za pośrednictwem funduszu MARS. Konsolidacja polskiego sektora stoczniowego to jeden z priorytetów Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wicepremiera Mateusza Morawieckiego. To także zadanie o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa kraju. Podczas uroczystości związanych z przejęciem Szczecińskiego Parku Przemysłowego mówił o tym szef resortu obrony Antoni Macierewicz:

– Powstaje w ten sposób największa na Bałtyku grupa stoczniowa i jedna z największych w Europie. To jest symbol, pokazanie, z jakim planem zaczynamy odbudowę Stoczni Szczecińskiej poprzez stworzenie największej grupy stoczniowej na Bałtyku – mówił w Szczecinie Antoni Macierewicz. – Zapewniam, że Ministerstwo Obrony Narodowej jest żywotnie zainteresowane jak najszybszym uruchomieniem tej stoczni. Mamy bardzo wielkie zobowiązania wobec bezpieczeństwa państwa, wobec bezpieczeństwa na Bałtyku, wobec bezpieczeństwa Polaków – podkreślił minister Antoni Macierewicz. 

PGZ: Tworzymy stocznię wojenną

Arkadiusz Siwko, prezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, deklaruje gotowość PGZ do realizacji programów morskich, ujętych w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP. Jak tłumaczy, przejęcie Szczecińskiego Parku Przemysłowego to nie koniec procesu konsolidacji sektora stoczniowego pod szyldem PGZ. 

– Polskie stocznie mają wartość nie tylko historyczną i nie jest prawdą, że są one skazane na likwidację, że są nierentowne i trzeba je wyprzedać. A w ostatnich latach bardzo często to słyszeliśmy – mówi szef Polskiej Grupy Zbrojeniowej. – Nasze stocznie mają ogromny potencjał przemysłowy. Chcemy ten potencjał skonsolidować, żeby uzyskać efekty synergii z kooperacji między poszczególnymi podmiotami. Stworzymy najsilniejszy brand stoczniowy w regionie. Dlatego wzięliśmy udział w przetargu na zakup Stoczni Marynarki Wojennej w upadłości likwidacyjnej. 2 lutego syndyk przyjął naszą ofertę. Czekamy na dalsze decyzje Ministerstwa Obrony Narodowej i innych instytucji – podkreśla Arkadiusz Siwko, prezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W celu ratowania Stoczni Marynarki Wojennej od upadłości Polska Grupa Zbrojeniowa powołała specjalną spółkę celową PGZ Stocznia Wojenna. To właśnie za jej pośrednictwem PGZ złożyła ofertę w przetargu na zakup Stoczni Marynarki Wojennej. Jak tłumaczy Arkadiusz Siwko, spółka PGZ Stocznia Wojenna będzie realizować zadania związane z przemysłem stoczniowym, zwłaszcza te wynikające z realizacji zamówień dla polskich Sił Zbrojnych.. Gdy procedura zakupu Stoczni Marynarki Wojennej przez Polską Grupę Zbrojeniową zostanie sfinalizowana pomyślnie, pierwszym zadaniem zakładu uratowanego od upadłości będzie dokończenie okrętu patrolowego ORP „Ślązak”. Konieczne będą też inwestycje w zakładzie.

 – Polska Grupa Zbrojeniowa przygotowuje infrastrukturę skonsolidowanego przemysłu stoczniowego do realizacji programów morskich. Takie zadanie postawili przed nami resort obrony i pan minister Antoni Macierewicz. Majątek Stoczni Marynarki Wojennej oraz stocznie „Nauta” i „Gryfia” stworzą łącznie ogromny potencjał technologiczny, a ścisła kooperacja między nimi wygeneruje efekty synergii. Nowe okręty dla Marynarki Wojennej będą budowane w polskich stoczniach, rękoma polskich pracowników. Zamówienia na budowę okrętów stwarzają perspektywę wieloletniego rozwoju biznesowego oraz stabilnego zatrudnienia dla tysięcy Polaków – podkreśla Arkadiusz Siwko. 

Nowoczesne okręty dla polskiej floty

Jednak zanim do tego dojdzie, potrzebne są kolejne przedsięwzięcia biznesowe. Chodzi przede wszystkim o pozyskanie technologii, dzięki którym okręty produkowane w polskich stoczniach będą należały do najnowocześniejszych na świecie. 

– Dziś jeszcze nie jesteśmy w stanie samodzielnie zbudować wszystkich nowoczesnych okrętów – przyznaje Arkadiusz Siwko, szef PGZ. – Dlatego, podobnie jak w przypadku innych programów modernizacyjnych, przygotowujemy się do kooperacji z partnerami zagranicznymi. Budujemy taką sieć porozumień, która zagwarantuje udział polskiego przemysłu w realizacji zamówień na okręty, bez względu na to, na zakup jakiego modelu zdecyduje się strona wojskowa – dodaje Arkadiusz Siwko. Już teraz Polska Grupa Zbrojeniowa ma podpisane porozumienia o współpracy ze szwedzką firmą Saab w zakresie wspólnej budowy okrętów dla polskiej armii. Ostatnio, w styczniu br., PGZ zawarła kolejne porozumienie, tym razem z francuskim koncernem morskim DCNS. Oba porozumienia zakładają transfer technologii morskich do spółek stoczniowych skupionych w PGZ oraz ich szeroki udział w produkcji okrętów dla polskiej Marynarki Wojennej. PGZ podpisała także porozumienie z włoskim przedsiębiorstwem Leonardo, które jest jednym z wiodących dostawców systemów i uzbrojenia okrętowego. 

– Czekamy na realizację programów morskich. Postrzegamy je nie tylko jako korzystne dla PGZ projekty biznesowe, lecz także jako okazję do odbudowy polskiego przemysłu stoczniowego, jaka może już nigdy się nie powtórzyć. Robimy wszystko, żeby odbudowywać i ratować polskie stocznie, które jeszcze nie tak dawno temu, zupełnie niesłusznie, zostały skazane na upadłość, wyprzedaż, likwidację, zapomnienie. To jedno z naszych podstawowych zadań – podkreśla Arkadiusz Siwko, szef PGZ. 

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 7/2017
Cały artykuł dostępny jest w 7/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma
100 lat śmiałych decysji PKO Banku Polskiego

Czytaj także

 7
  • Sceptissimus IP
    milosierdzie_gminu IP dzisiaj 10:40 - przy takich problemach z logicznym myśleniem radziłbym zasięgnąć porady lekarza od głowy (nie laryngologa). Możesz sobie wyrządzić sam krzywdę nawet o tym nie wiedząc.
    Dodaj odpowiedź 4 2
      Odpowiedzi: 1
    • milosierdzie_gminu IP
      Czyli odbudowa komunistycznych zakładów... Ciężko bowiem nazywać stocznię w Szczecinie polską negując okres PRL
      Dodaj odpowiedź 4 3
        Odpowiedzi: 0
      • Sceptissimus IP
        Jeśli polskie stocznie faktycznie miałyby ulec odbudowie, to jako kamienie węgielne proponuję zabetonować Tusta z Grabarczykiem.
        Dodaj odpowiedź 6 1
          Odpowiedzi: 0
        • Stocznie Polskie SA IP
          A co tu odbudowywać, skoro kondycja polskiego przemysłu stoczniowego jest naprawdę nienajgorsza?
          Obecnie polski przemysł stoczniowy to kilkanaście tysięcy firm i foremek - w ogromnej większości prywatnych - zatrudniających łącznie 120 tys. pracowników! Na dodatek, chodzi o firmy przynoszące zyski! I obywające się zupełnie bez ulg podatkowych! Ale może rządzącym o to chodzi, żeby wielkie stocznie Trójmiasta i Szczecina (gdy już zostaną "odbudowane") zawdzięczały wszystko właśnie rządowym ulgom… Wszak w czasach słusznie minionych zarówno "Lenin" jak "Komuna Paryska" jak wreszcie "Warski" – jechały głównie na państwowych dotacjach. Za co zresztą, a nie za co innego, rząd Rakowskiego próbował stocznię-symbol w Gdańsku zamknąć.

          Co prawda, Polsce daleko do dalekowschodnich liderów branży, ale w Europie nie mamy sobie równych. Polskie stocznie wodują corocznie prawie 40 statków pełnomorskich, czyli więcej, niźli Niemcy plus Norwegia razem wzięte (sic!).
          Łączny obrót polskich stoczni przekroczył 11 mld zł.

          Na przykład Remontowa Holding – to europejski lider w produkcji jednostek najbardziej zaawansowanych i prototypowych. Także platform wiertniczych.

          Państwowe stocznie reprezentują zaledwie ok. 10% całego potencjału branży, lecz to raczej dobra wiadomość, skoro ich wyniki są zdecydowanie gorsze od wyników stoczni niepaństwowych. Ilustracją dylematu "państwowe czy prywatne?" mogą być losy dwóch remontowanych jednostek wojskowych: "Gawrona" (stocznia państwowa) i "Kormorana" (stocznia prywatna) – proszę wyszukać informację, który z dwóch remontów został przeprowadzony sprawniej. Nb. remont obu okrętów rozpoczął się jednocześnie.

          Świetnie radzi sobie - całkowicie prywatny - przemysł jachtowy, który potrafi zwiększać przychody nawet o 250% w ciągu roku. Obecnie sprzedaje on ponad 1000 sztuk łodzi i jachtów rocznie. W sektorze megaluksusowych jachtów – polscy producenci zajmują miejsce drugie, zaraz po USA.
          Dodaj odpowiedź 11 3
            Odpowiedzi: 1

          Czytaj także